Hetman, który nie opuścił wojska. Cecora 1620

Bitwa pod Cecorą, zainaugurowana 17 września 1620 roku, była tragicznym początkiem wojny polsko-tureckiej. Zginął w niej jeden z największych polskich hetmanów: Stanisław Żółkiewski.

Na wybuch konfliktu polsko-tureckiego złożyło się kilka czynników. Najważniejszym była rywalizacja o wpływy w Hospodarstwie Mołdawskim, gdzie Rzeczpospolita od dawna zabiegała o pozycję polityczną. Jednocześnie Turcja oskarżała stronę polską o wypady Kozaków zaporoskich na osmańskie wybrzeża Morza Czarnego, podczas gdy w Koronie narastały skargi na tatarskie najazdy pustoszące ziemie polskie i ruskie. W tym kontekście sprzyjający Polsce hospodar Kacper Grazziani porozumiewał się z królem Zygmuntem III Wazą w sprawie wyrwania Mołdawii spod zwierzchności sułtana.

Czytaj też: Stanisław Żółkiewski, dowódca spod Kłuszyna, był pradziadkiem Sobieskiego. Jego głowę, nabitą na włócznię, przez dwa lata pokazywano w Konstantynopolu

W marcu 1620 roku zwołano pospolite ruszenie, a 30 sierpnia wojska koronne ruszyły do Mołdawii. Hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski prowadził ok. 8 tys. ludzi, w tym wojska kwarciane, prywatne oddziały magnackie, lisowczyków i Kozaków. 2–3 września przeprawiono się przez Dniestr. Tymczasem Grazziani, pozorując lojalność wobec sułtana, w rzeczywistości próbował dołączyć do Polaków. Ostatecznie 8 września stawił się w polskim obozie zaledwie z 600 ludźmi.

Za punkt rozstrzygnięcia wybrano Cecorę, znaną z obrony Jana Zamoyskiego w 1595 roku. 13 września wojska dotarły pod miejscowość. Grazziani zapewniał, że Iskender Pasza dysponuje tylko ok. 10 tys. żołnierzy i że nie dołączyli do niego Tatarzy, co okazało się nieprawdą.

Pierwsza potyczka polsko-turecka rozgorzała 17 września, kiedy na zbierającą prowiant polską czeladź napadli tureccy ordyńcy. W ten sposób przeciwnicy poznali liczebność Polaków, natomiast Żółkiewski nadal miał fałszywe dane o liczbie, w której nadchodzili Turcy. Dopiero o poranku 18 września wyszło na jaw, że armia Iskendera Paszy jest znacznie liczniejsza, niż przypuszczano – liczyła około 40 tysięcy żołnierzy, w tym 9 tysięcy Turków, 10 tysięcy oddziałów wołoskich i blisko 20 tysięcy Tatarów.

Mimo to pierwszy atak Osmanów został odparty, co podniosło morale. Następnego dnia, 19 września, w czasie zasadniczego starcia, zamieszanie na prawym skrzydle odsłoniło polskie pozycje. Po około sześciu godzinach walk wojska Rzeczypospolitej wycofały się do obozu. Straty oceniano na ok. 800 zabitych po stronie polskiej i 3,5 tys. po stronie tureckiej.

Żółkiewski pisał do króla, że bitwa „nie była rozegrana” i planował kontynuować walkę, lecz podczas narady 20 września sprzeciwiła się temu część magnatów. Postanowiono zamiast tego przebijać się taborem do granic Polski.

Kolejnej nocy z obozu zbiegł Grazziani z grupą stronników. Większość zginęła nad Prutem lub trafiła w ręce Tatarów. Wieści o ucieczce wywołały jednak wśród polskich żołnierzy tumult i oskarżenia, że dowódcy porzucili wojsko. Żółkiewski i hetman polny Stanisław Koniecpolski starali się utrzymać porządek – hetman kazał rozpalić pochodnie i ukazał się oddziałom. W liście do żony polski hetman pisał o „rokoszu” i niesubordynacji, podkreślając, że rycerstwo „ledwo uhamować mogłem”. Dodawał też: „Na wypadek jaki bądź zalecam waszej miłości najukochańszej małżonce miłość dla dziatek, pamięć na moje zwłoki bo je sterałem ku usłudze Rzeczypospolitej”.

Równolegle stary hetman podjął grę na zwłokę z Iskenderem Paszą, podejmując rozmowy o przerwaniu walk. W tym czasie przygotował tabor do odwrotu. 29 września ruszono ku granicy Rzeczypospolitej, odpierając po drodze liczne ataki.

Czytaj też: Praktyczny Żółkiewski 

7 października, gdy do Dniestru pozostawało zaledwie ok. 10 km, w polskich oddziałach doszło do kolejnego buntu. Część ludzi dosiadła koni odprzęgniętych z wozów i zaczęła uciekać do Polski, co rozerwało tabor i otworzyło przeciwnikowi drogę do szturmu. W powstałym chaosie polskie zgrupowanie zostało rozbite. Żółkiewski walczył do końca i poległ pod Mohylowem. Jego głowę Iskender pasza odesłał do Stambułu. Do niewoli dostali się m.in. Koniecpolski i syn hetmana, Jan. Prof. Mirosław Nagielski oceniał, że choć Żółkiewski popełnił w kampanii błędy, główną odpowiedzialność za klęskę ponosili magnaci, których niesubordynacja doprowadziła do anarchii w taborze.

Rok później, w 1621 roku, Rzeczpospolita wystawiła kilkudziesięciotysięczne siły i powstrzymała osmańską ofensywę pod Chocimiem, co domknęło kampanię, rozpoczętą cecorską katastrofą. Symbolicznego znaczenia nabrał natomiast napis na nagrobku hetmana w Żółkwi: „Exoriare aliquis nostris ex ossibus ultor” – „Niech z kości naszych powstanie mściciel”. Formuła ta, wpisująca śmierć hetmana w ciąg dziejowy walk z Portą, bywa interpretowana jako zapowiedź późniejszych zwycięstw jego prawnuka, Jana III Sobieskiego.

Kresy.pl / Polskie Radio 

 

Tagi: , , , , , ,
forma płatności