„Dar Pomorza”. Żaglowiec, który wychował pokolenia marynarzy

26 grudnia 1929 roku żaglowiec szkolny „Dar Pomorza” wypłynął w pierwszy rejs pod polską banderą — i od tego momentu stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli naszej morskiej historii.

Trójmasztowiec, który dziś kojarzy się z Gdynią, zanim trafił do Polski, miał już bogatą przeszłość. Zbudowany w 1909 roku w Hamburgu, służył początkowo niemieckiemu armatorowi jako „Prinzess Eitel Friedrich”. Po I wojnie światowej, w ramach reparacji, przejęła go Francja. Tam jednak przez lata stał bezczynnie — aż do chwili, gdy zainteresowali się nim Polacy.

Zakup sfinansował Komitet Floty Narodowej, wspierany ofiarnością mieszkańców Pomorza. To właśnie ten społeczny wysiłek sprawił, że statek otrzymał nazwę „Dar Pomorza”. Po niezbędnym remoncie i modernizacji — w tym instalacji silnika — jednostka trafiła do Gdyni i zastąpiła wysłużony żaglowiec „Lwów”. Była potrzebna przede wszystkim do szkolenia przyszłych oficerów Polskiej Marynarki Handlowej, w czasach, gdy odrodzone państwo dopiero budowało swoje morskie zaplecze.

Na pokładzie „Daru Pomorza” kształcili się studenci Szkoły Morskiej. Uczyli się nawigacji, pracy w trudnych warunkach i odpowiedzialności za załogę — umiejętności, których nie dało się zdobyć wyłącznie w salach wykładowych. Żaglowiec odbył w sumie 102 rejsy szkolne, przepłynął ponad pół miliona mil morskich i wyszkolił ponad trzynaście tysięcy młodych marynarzy. Najsłynniejszym epizodem jego służby był rejs dookoła świata w latach 1934–1935, podczas którego czterokrotnie przeciął równik i zawinął do 23 portów, promując Polskę daleko poza Europą. – Znaczenie rejsu było ogromne i dlatego wspomina się go do tej pory – mówi Arleta Gałązka, kustoszka statku-muzeum „Dar Pomorza”. – Pierwszy raz w historii polska jednostka przekroczyła Kanał Panamski oraz była w Japonii czy Australii. To miało również znaczenie propagandowe, ponieważ w wielu portach dotąd nie widziano polskiej bandery. Był więc swego rodzaju ambasadorem. Żaglowiec był na to przygotowany i miał materiały promocyjne, m.in. wódkę Baczewskiego.

W czasie II wojny światowej „Dar Pomorza” został internowany w Szwecji, a po powrocie do kraju ponownie służył jako statek szkolny, aż do ostatniego rejsu w 1981 roku. W 1982 roku zakończył karierę na morzu — ale zyskał nowe życie. Przekształcony w statek-muzeum, zacumował przy skwerze Kościuszki w Gdyni. Dziś można wejść na jego pokład, zajrzeć do mesy, maszynowni i kajut, zobaczyć, jak wyglądała codzienność kadetów.

Kresy.pl / PAP / Żeglarski.info

Czytaj też:

Józef Unrug nie rozmawiał ze złem”. Ten admirał znał niemiecki lepiej niż polski, ale z Niemcami rozmawiał tylko przez tłumaczy

Była to obrona skazana na samotność: Hel 1939

Tagi: , , ,
forma płatności