Był następcą tronu w Polsce, miał władać Węgrami. Został świętym

7 listopada 1602 roku papież Klemens VIII kanonizował królewicza Kazimierza Jagiellończyka.

Kazimierz mógł stać się jednym z najwybitniejszych przedstawicieli dynastii Jagiellonów, był doskonale przygotowany do wielkiej kariery. Jego życie, pełne ambicji politycznych i religijnych, zakończyło się jednak przedwcześnie, w wieku 26 lat.

Miał władać na Węgrzech…

Był drugim synem polskiego króla Kazimierza IV Jagiellończyka i jego żony, Elżbiety Rakuszanki. Urodził się 3 października 1458 roku w Krakowie i sam miał zostać królem. Jego losy potoczyły się jednak inaczej.

Ze względu na plany koronacyjne, wychowanie miało szczególny charakter. Od najmłodszych lat wychowywany był w duchu wielkiej pobożności. Polska para królewska regularnie uczestniczyła w mszach i pielgrzymkach, a Kazimierzowi stawiano przed oczy wzniosłe wzory poprzedników i przodków: św. Jadwigi Śląskiej czy poległego w bitwie stryja Władysława Warneńczyka.

W 1467 roku, w wieku 9 lat, Kazimierz rozpoczął naukę w specjalnej szkole pałacowej pod przewodnictwem Jana Długosza. Program edukacji opierał się na klasycznych sztukach wyzwolonych, a książę uczył się m.in. łaciny, retoryki oraz fizycznych ćwiczeń wojskowych. Długosz opisywał go jako chłopca o wyjątkowych zdolnościach intelektualnych, który szybko zdobył uznanie swoich nauczycieli.

W 1471 roku, po śmierci czeskiego króla Jerzego z Podiebradów, Kazimierz IV postanowił wysłać swojego najstarszego syna, Władysława, na tron czeski. Z kolei Kazimierz, który był jego drugim w kolejności synem, miał objąć tron węgierski. Przynajmniej w teorii. Władca Polski liczył na to, że po upadku Macieja Korwina, który w 1471 roku znalazł się w konflikcie z częścią węgierskiej arystokracji, młody Kazimierz zostanie wybrany na króla Węgier.

Wyprawa zakończyła się jednak niepowodzeniem, ponieważ Kazimierz IV nie uzyskał wystarczającego wsparcia ze strony węgierskich magnatów, a armia polska była zbyt słaba, by pokonać Korwina. Młody Kazimierz zmuszony był do odwrotu, a doświadczenie to wywarło na nim duże wrażenie. Rozczarowany, po powrocie do Polski przez kilka lat kontynuował naukę pod okiem Jana Długosza na zamku w Dobczycach. Zajęcia z zakresu sztuki wojennej prowadził dla jego i jego braci ochmistrz Stanisław Szydłowiecki, a wśród ich nauczycieli znalazł się także humanista Kallimach (Filippo Buonaccorsi). Kallimach pomógł mu poradzić sobie z traumą po wojennej wyprawie.

Czytaj też: Wileńskie Kaziuki

… potem w Polsce i na Litwie

Po zakończeniu edukacji, Kazimierz zaczął pełnić funkcje publiczne. W 1475 roku towarzyszył ojcu podczas prac nad sprawami państwowymi, biorąc udział w sejmach i radach. Z racji wieku i tego, że najstarszy syn Kazimierza IV już miał tron czeski, królewicz Kazimierz był naturalnym kandydatem do objęcia tronu Polski po swoim ojcu. Jako następcę tronu traktował go ojciec.

Przez prawie dwa lata królewicz Kazimierz był namiestnikiem ojca w królestwie. Miał wtedy tytuł secundogentis Regis Poloniae”, a rezydował w Radomiu. Ojciec wysłał go również na Litwę, gdzie królewicz spędził czas wśród Litwinów. Ci sugerowali, by objął stanowisko księcia Litwy. Jednak Kazimierz, mimo nacisków, pozostał lojalny wobec swojego ojca, nie dążąc do samodzielnej władzy.

Wolał sprawy ducha, pomagał ubogim

W oczy rzucała się jego religijność. Królewicz poświęcał dużo czasu sprawom ducha. Odmówił też m.in. zawarcia małżeństwa i ślubował czystość. Wykazywał się dużą wrażliwością na sprawy społeczne. Współczesny mu żywot głosił: „Najszczersza miłość do Wszechmogącego Boga tak bardzo ogarniała jego serce…, że wszystko, co posiadał, jak i siebie samego pragnął oddać ubogim Chrystusa, podróżnym, chorym, więźniom i strapionym. Dla wdów, sierot i uciśnionych był nie tyle opiekunem i dobroczyńcą, ile ojcem, synem i bratem… Trudno wypowiedzieć, jak bardzo przestrzegał sprawiedliwości, ile okazywał roztropności, jak bardzo jaśniał odwagą i stałością, a wszystko w tym wieku, w którym człowiek zazwyczaj skłonny jest do złego. […] Sprawy biednych i uciśnionych brał w obronę jak swoje własne, toteż przez lud nazwany został obrońcą biednych. […] Nie pragnął ziemskich zaszczytów ani władzy, nie chciał też nigdy przyjąć ich od ojca, bojąc się, aby kolce bogactw, które Chrystus nazwał cierniami, nie zraniły jego ducha i nie spowodowały zakażenia sprawami tego świata”.

Zaraził się gruźlicą?

W 1483 roku Kazimierz zaczął zmagać się z chorobą płuc, która szybko się pogłębiała. Niektórzy uważają, że zaraził się nią od biednych, którym pomagał. Mimo złego stanu zdrowia, uczestniczył w sprawach państwowych, aż do momentu, gdy w lutym 1484 roku jego stan się pogorszył. Zmarł 4 marca 1484 roku w Grodnie. Pochowano go w katedrze wileńskiej.

Po jego śmierci zaczęto rozważać kanonizację, a proces rozpoczął jego młodszy brat, Zygmunt I Stary. Jagiellonom bardzo zależało na tym, żeby mieć swojego świętego, ale ostatecznie Kazimierz trafił na ołtarze dopiero za Wazów. W 1521 roku papież Leon X wydał bullę kanonizacyjną, jednak z powodu nieoczekiwanej śmierci biskupa Erazma Ciołka dokumenty zaginęły, a proces został wstrzymany. Dopiero w 1602 roku papież Klemens VIII wznowił proces kanonizacyjny, a Kazimierz został ogłoszony świętym w 1604 roku. Jego relikwie zostały przeniesione do specjalnej kaplicy w katedrze, a kult świętego Kazimierza zyskał ogromne znaczenie zarówno w Polsce, jak i na Litwie.

Święty Kazimierz jest obecnie patronem Polski, Litwy, Radomia oraz młodzieży litewskiej. Jego święto liturgiczne obchodzone jest 4 marca, w rocznicę jego śmierci.

Kresy.pl / Vatican News

Czytaj też: Wilnianie uczcicli św. Kazimierza

Tagi: , , , ,
forma płatności