W wywiadzie dla telewizji publicznej była ambsador USA w Polsce oceniła jakie będą relacje między dwoma państwami w przypadku zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.
Mosbacher udzieliła wywiadu w programie TVP Info “Rozmowa dnia”. Zapytana czy wróci na stanowisko przedstawiciela dyplomatycznego USA w Warszawie była ambasador odpowiedziała – “Oczywiście, to byłby zaszczyt i nie odmawiałabym takiej propozycji”. Amerykanka podkreśla jednak, że nie ma żadnej wiedzy o decyzji prezydenta-elekta w tej kwestii, wyrażając przypuszczenie, że nie została one jeszcze podjęta, bo “jest zajęty decydowaniem o kształcie swojego gabinetu”.
Mosbacher chwaliła Polskę za poziom wydatków wojskowych. “Jestem przekonana, że Polska jest liderem. Nikt w NATO nie wydaje więcej od Polski poza USA, które pełnią rolę przywódczą.” – można przeczytać na portalu TVP Info.
Była ambasador zabrała też głos w sprawach wewnętrznej polityki Polski. Zapytana o relacje z potencjalnym następcą Andrzeja Dudy na stanowisku głowy państwa Mosbacher pozytywnie wypowiedziała się o ewentualnym kandydacie Koalicji Obywatelskiej. “Mogę powiedzieć, że Rafał Trzaskowski umie nawiązywać relacje z Republikanami i Demokratami. Osobiście również nazywam go przyjacielem.” – powiedziała była ambasador. Podkreśliła jeszcze, że “prezydent [Warszawy] Trzaskowski jest zawsze mile widziany w Waszyngtonie i myślę, że relacje się nie zmienią”.
Deklaracje te skomentował na portalu Onet publicysta Witold Jurasz. Jak ocenił “w istocie poparła Trzaskowskiego w grze o prezydenturę również przeciwko kandydatowi Prawu i Sprawiedliwości”. Jak dodał – “Wbrew pozorom nie powinno to być zaskoczeniem dla nikogo, choć dla polityków PiS – o ile oczywiście w ogóle to odnotują – może być szokiem. Otoczenie Trumpa, według informacji Onetu, z co najmniej kilku powodów wcale nie odwzajemnia gorących uczuć PiS wobec przyszłej administracji”.
Według publicysty Trump będzie negatywnie odbierał “nietakty” i “wyzwania” wobec polityki administracji Joe Bidena, jakie miał czynić rząd Prawa i Sprawiedliwości, która to partia ma być postrzeganą przez amerykańską elitę jako “nieprzewidywalna”. Jurasz twierdzi, że nawet administracja Trumpa nie postawi na partię “rojącą sny o potędze Polski”.
Jurasz odwołał się także do kwestii ideologicznych – “Trumpowi, który – przypomnijmy – nieraz ostentacyjnie pokazywał się z flagami LGBT – ideologicznie jest w gruncie rzeczy bliżej do udającej skręt w lewo, a w istocie niezmiennie konserwatywnej Platformy Obywatelskiej, niż do PiS, który rozpatrując kandydaturę na przykład Przemysława Czarnka na prezydenta, pokazuje Amerykanom oblicze, które jest politycznie nie do zaakceptowania nawet na współczesnej amerykańskiej prawicy”.
To nie pierwszy raz, gdy Mosbacher sygnalizuje, że USA bliżej jest do obozu Koalicji Obywatelskiej niż PiS. W grudniu 2023 r. wkrótce po wyborczym zwycięstwie KO, Amerykanka twiedziła, że rząd PiS miał na swoim koncie osiągnięcia, ale zmiany są czasem konieczne, a nowy rząd w Warszawie daje nadzieję na rozwiązanie problemów Polski w relacjach z UE i lepszą komunikację z administracją Joe Bidena
Mosbacher była ambsadorem w USA z nominacji Donalda Trumpa w latach 2018-2021. Wsławiła się ingerowaniem w wewnętrzną politykę Polski. W 2018 r. wystosowała ona skandaliczny list do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym w aroganckim tonie pouczała szefa polskiego rządu, w jaki sposób wolno krytykować dziennikarzy TVN. Pod drukowaną treścią listu, z rażącymi literówkami i błędami, znajdował się jeszcze odręczny dopisek Mosbacher: „musimy to rozwiązać, to staje na drodze naprawdę bardzo ważnym sprawom”. Przy innej okazji ostrzegała też polskich posłów przed próbą regulowania rynku medialnego w kontekście zapowiadanej przez PiS dekoncentracji i repolonizacji mediów. Po interwencji amerykańskiej dyplomatki polski obóz rządzący wycofał się ze swoich planów w tym względzie.
W styczniu 2019 amerykańska ambasador Georgette Mosbacher domagała się od ministra infrastruktury odstąpienia od prac nad przepisami, które miały zamknąć polski rynek dla powstałej w USA firmy Uber – informował „Fakt”, który dotarł do jej listu w tej sprawie. Rząd PiS ugiął się przed tymi żądaniami, podobnie jak w przypadku wcześniejszych interwencji Mosbacher.
W kwietniu 2020 r. Mosbacher publicznie pochwaliła TVN i określiła krytykę wobec niej jako fałszywą. „Fakty TVN jest częścią rodziny Discovery, amerykańskiej firmy notowanej na giełdzie papierów wartościowych w Nowym Jorku, której priorytetem jest przejrzystość, wolność słowa oraz niezależne i odpowiedzialne dziennikarstwo. Sugestie, że jest inaczej, są fałszywe” – napisała Mosbacher na Twitterze broniąc TVN przed krytyką ze strony „Wiadomości” TVP.
Mosbacher znalazła się też w gronie 50 zagranicznych dyplomatów akredytowanych w Polsce, którzy podpisali opublikowany jesienią list otwarty dotyczący sytuacji sytuacji środowisk LGBT w naszym kraju. Publicysta naszego portalu Karol Kazimierczak nazwał list „politycznym aktem oskarżenia Polski jako państwa” i „oczywistym gestem wsparcia dla ruchu dążącego do dekonstrukcji kulturowej w Polsce”. Jeszcze w czerwcu Mosbacher miała nieoficjalnie strofować prezydenta Polski za krytyczny stosunek do LGBT.
































