Opozycyjny kandydat na prezydenta Mołdawii Alexandre Stoianoglo uznał swoją porażkę w drugiej turze wyborów dwa dni po ogłoszeniu ich wstępnych wyników.

„Wyniki pokazały, że przegraliśmy, chociaż tutaj, w Mołdawii, wygraliśmy. Większość z was obdarzyła mnie zaufaniem, za co jestem każdemu  niezmiernie wdzięczny.” – powiedział kandydat popierany przez Partię Socjalistów odnosząc się do faktu, że prezydent Maia Sandu osiągnęła w niedzielę reelekcję dzięki głosom mołdawskich emigrantów. Stoianoglo uznał to za “zwycięstwo moralne, które jasno pokazało: Mołdawia chce zmian i chce ich teraz. Mołdawia pragnie sprawiedliwości, jedności i szacunku dla ludzi” – powiedział Stoianoglo, którego słowa zacytował w środę portal Newsmaker.md.

Opozycyjny polityk uznał, że kampania wyborcza pokazała „uprzedzenia polityczne i zagarnięcie kluczowych struktur rządowych”.

„Widzieliśmy, jak słabe i sztuczne jest to zwycięstwo włądzy – władzy, która nie może z godnością ani przegrać, ani wygrać. W końcu, jeśli triumf buduje się na brudzie, strachu, nienawiści i cenzurze, porażka jest nieunikniona. To tylko kwestia czasu. Manipulacja, mowa nienawiści i podziały nie mogą działać długoterminowo” – podkreślił Alexander Stoianoglo.

Polityk  obiecał kontynuować walkę o „wolną, stabilną i zamożną Mołdawię”.  Zapewnił, że „to nie jest ostateczna porażka, to po prostu przegrana bitwa”. Zapowiedział, że jego walka “dopiero się zaczyna”. Mobilizował zwolenników –Idziemy do przodu z podniesioną głową, z tą samą determinacją i razem z wami. To dopiero początek nowej ścieżki”.

Tymczasem wyniku wyborów prezydenckich w Mołdawii nie uznał Kreml. „Jeśli chodzi o panią Sandu, to wiadomo, że, o ile rozumiemy, nie jest ona prezydentem swojego kraju” – powiedział rzecznik Adminitracji Prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow. Jego zdaniem wynika to z faktu, że „większość społeczeństwa nie głosowała na nią – zacytował jego słowa portak RBK – Mówimy o bardzo, bardzo podzielonym społeczeństwie”. Pieskow odrzucił oskarżenia władz Mołdawii o ingerencje ze strony Rosji w przebieg wyborów poprzez przekupowanie elektoratu.

Liberalna, prozachodnia rezydent Mołdawii Maia Sandu uzyskała w niedzielę reelekcję w wynikiem 55 proc. głosów w drugiej turze wyborów, w której mierzyła się właśnie ze Stoianoglo, popieranym przez partie wielowektorowe i prorosyjskie.

Jednak podobnie jak w pierwszej turze Sandu przegrała wśród mieszkańców Mołdawii, uzyskując od nich 48,67 proc. głosów. Zwycięstwo zapewniła jej nadzwyczajna mobilizacja obywateli głosujących poza granicami ojczyzny. Poza Mołdawią zagłosował 327,8 tys. osób, co stanowi aż 19 proc. wszystkich oddanych w czasie wyborów głosów. Wśród nich Sandu wygrała z przytłaczającym poparciem na poziomie 82,92 proc.

newsmaker.md/rbc.ru/kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności