W Pradze odbyła się kolejna wielka demonstracja pod hasłem „Republika Czeska przede wszystkim”. Kilkadziesiąt tysięcy protestujących żądało dymisji rządu i wcześniejszych wyborów, a także organizacji referendum w sprawie zakupu rosyjskiego gazu. Część demonstrantów wyrażała też sprzeciw wobec „planowego rozrzedzania narodu” poprzez ściąganie migrantów z Ukrainy.
W środę w stolicy Czech, Pradze, a także w różnych innych czeskich miastach odbyły się antyrządowe manifestacje. Tego dnia przypadało wspomnienie patrona kraju, św. Wacława, a sam protest odbył się na Placu Wacława.
Największa manifestacja odbyła się w Pradze. Wzięło w niej udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Protest zorganizowały te same środowiska, które na początku września br. zgromadziły w stolicy około 70 tys. osób. Podobnie jak wówczas, protest odbył się pod hasłem „Republika Czeska przede wszystkim”. Zdaniem organizatorów, w środę na ulice wyszło jeszcze więcej ludzi. Jednocześnie, według agencji AP, demonstracja tym razem zgromadziła mniejszą liczbę uczestników.
Czytaj także: „Neutralność Czech wobec wojny na Ukrainie” – wielki antyrządowy protest w Pradze [+VIDEO/+FOTO]
Manifestanci domagali się przede wszystkim dymisji rządu Petra Fiali i rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych, a także powołania gabinetu fachowców do czasu wyłonienia nowego rządu. Również na transparentach i we wznoszonych hasłach dominowały wezwania o dymisję rządu, np. „Fialo, wystarczy. Jesteście wojennymi podżegaczami”.
Sformułowano też oficjalną petycję do prezydenta Milosza Zemana, apelując, by skorzystał z możliwości, jakie daje mu konstytucja i zdymisjonował rząd Fiali. Petycja ma zostać przekazana Zemanowi 10 października.
Jeden z organizatorów powiedział na początku demonstracji, że „naród czeski powstał i odzyskuje swój kraj z powrotem”. – Rząd ma dwa obowiązki: zapewnić nam bezpieczeństwo i gospodarcze prosperity. Ten rząd nie wywiązuje się z żadnego z tych obowiązków.
Ponadto, podczas demonstracji krytykowano drożyznę, a w związku z nadchodzącą zimą wyrażano obawy związane z rosnącą inflacją. Zdaniem uczestników, rządzący robią za mało, by pomóc obywatelom w związku z rosnącymi cenami energii. Pojawiły się też głosy, że rząd Fiali wciąga Czechy do wojny rosyjsko-ukraińskiej w imieniu Unii Europejskiej i NATO. Podobnie jak wcześniej, apelowano na zachowanie przez Republikę Czeską neutralności względem konfliktu na wschodzie i krytykowano unijną politykę sankcji wymierzonych w Rosję. Wzywano również do sprzeciwu wobec ewentualnego przyjęcia euro. Ponadto, odczytano wezwanie do zorganizowania referendum, które ma umożliwić bezpośrednie zakupy gazu w Federacji Rosyjskiej. Według części relacji, gdy była mowa o zaopatrzeniu w gaz lub o UE, z tłumu słychać było jednak także gwizdy, wyrażające sprzeciw. Skarżono się też m.in. na cenzurę.
Według serwisu expats.cz, część protestujących domagała się podpisania umów na import gazu bezpośrednio z Rosją, a także wyjścia Czech z NATO i UE. Sprzeciwiali się też „planowemu rozrzedzaniu narodu” poprzez ściąganie migrantów z Ukrainy. Na zdjęciach widać też jeden plakat o treści antybanderowskiej.
The second anti-government protest in Prague this year. The protesters demand the government reverses its anti-Russian course and discontinues support for Ukraine. The first protest earlier this month drew some 70,000 people, according to the Prague police. pic.twitter.com/Ml6jaRH7Ml
— Venik (@venik44) September 28, 2022
Podczas protestu głos zabierali przedstawiciele zróżnicowanych środowisk politycznych i organizacji społecznych, w tym przedstawiciele antyimigracyjnej i sceptycznej względem UE partii Wolność i Demokracja Bezpośrednia, a także komuniści. Obecni byli też zagraniczni goście, m.in. przedstawiciele niemieckiej partii Alternatywa dla Niemiec (Afd), a także duński polityk i były bankier Mads Palsvig. Organizatorzy wypuścili też gołębia pokoju, wzywając wszystkich posłów do opuszczenia swoich macierzystych partii i do „pracy bezpośrednio dla dobra narodu czeskiego” jako politycy niezależni.
Demonstracja w stolicy Czech trwała ponad 3 godziny. Była ona na żywo transmitowana do różnych innych miast w tym kraju, gdzie równolegle również odbywały się protesty. Były to m.in. Brno, Pilzno, Liberec. W demonstracjach tych uczestniczyło od kilkuset do kilku tysięcy osób. Nie zgłoszono żadnych incydentów.
AP /praguemorning.cz / rmf24.pl / Kresy.pl
































