Ukraińska ambasada chwali się sposobem organizacji przejazdu dla Ukraińców wracających przez Przemyśl do swego kraju. „Ambasada Ukrainy zrobiła sobie punkt zborny z miasta Przemyśla dla osób chcących udać się na Ukrainę, te osoby nie były w żaden sposób zabezpieczone” – uważa prezydent miasta, Wojciech Bakun.
Jak informowaliśmy wcześniej, w piątek prezydent Przemyśla Wojciech Bakun, zamieścił w sieci wpis, w którym krytycznie skomentował sytuację związaną z organizowaniem przez polskie terytorium transportu dla wracających do kraju obywateli Ukrainy. – Tego, w jaki sposób „ktoś” organizuje transport obywateli Ukrainy do domu, z przesiadką w Przemyślu, nie można nazwać inaczej niż skandalem! – uważa prezydent miasta, które stało się stacją przesiadkową dla licznych Ukraińców wracających koleją na Ukrainę, z powodu koronawirusa. Bakun skrytykował m.in. sposób organizacji całej akcji i komunikowania o niej, zwracając uwagę na tłumy Ukraińców, które nocą ruszyły na ulice Przemyśla w poszukiwaniu żywności.
Czytaj więcej: Prezydent Przemyśla oburzony sposobem organizacji transportu obywateli Ukrainy do domu
Na wypowiedź Bakuna zareagowała ukraińska ambasada, która wczoraj zamieściła w sieci adresowany do niego wpis.
„Uprzejmie informujemy, iż w sytuacji kryzysowej czasami musimy działać szybko i zarazem skutecznie. Przepraszamy, iż poinformowaliśmy o tym Pana oficjalnie wczoraj do południa, a nie z miesięcznym wyprzedzeniem” – pisze ambasada Ukrainy, nie kryjąc złośliwości. Jednocześnie podziękowano służbom miejskim, pogranicznikom i straży kolejowej za sprawne działanie i pomoc podczas odprawy pociągów specjalnych na Ukrainę.
„Chcemy Pana Prezydenta zapewnić, iż obywatele Ukrainy, którzy z powodu zaistniałych okoliczności zagrożenia epidemiologicznego wracają do kraju przez Przemyśl, nie naruszają żadnych przepisów prawa, nie gromadzą się w grupy powyżej 50 osób, o czym świadczą również zamieszczone przez Pana zdjęcia. Nawet jeżeli spędzają czas oczekiwania na zwiedzanie Przemyślą, to chyba niema się czemu dziwić. Zawdzięczając działaniom Pana Prezydenta i mieszkańców miasta, Przemyśl jest cudownym miastem. Obywatele Ukrainy są zachwyceni jego urokiem!” – czytamy we wpisie.
„I proszę nam wierzyć, że Ukraińcy nie zagrażają zdrowiu mieszkańców, w tym dzieciom, dbają o higienę własną i społeczną. Ambasador Ukrainy Andrij Deszczycia osobiście daje temu przykład” – dodano.
Ukraińska ambasada zamieściła przy tym zdjęcia ambasadora Deszczycy, który w masce ochronnej fotografował się w okolicy przemyskiego dworca.
Część internautów zwracała jednak uwagę na bardzo długą kolejkę osób, stojących bardzo blisko siebie. Z kolei Karol Gajdzik z Fundacji Galicyjskie Drogi Żelazne zamieścił nagranie wideo, na którym widać tłum Ukraińców czekających w kolejce na odprawę.
Przemyski radny Marcin Kowalski zamieścił z kolei zdjęcia zrobione w czwartek. Widać na nich licznych Ukraińców oraz Bakuna zapoznającego się z sytuacją. Według Gajdzika, pierwsze zdjęcia są z godziny 19:30, gry w okolicach dworca PKP znajdowało się „około 100 obywateli Ukrainy pozostawionych samym sobie bez transportu”.
„Po rozmowach z Konsulem Ukrainy i jednym z przewoźników organizujemy transport na przejście graniczne w Korczowej” – napisał radny. Dodał też kolejne fotografie z godziny 23:00, na którym sytuacja wygląda już na opanowaną.
W piątek wieczorem prezydent Przemyśla kolejny raz odniósł się do sprawy poprzez wideo-konferencję prasową, z udziałem innych przedstawicieli władz miasta, żeby poinformować mieszkańców miasta o całej sytuacji i jej okolicznościach. Jak mówił, że cała akcja miała być organizowana przez rząd w porozumieniu ze stroną ukraińską, bez udziału władz województwa. Powiedział, że gdy w nocy przybył na miejsce, okazało się, że nie ma żadnej organizacji.
– Ambasada Ukrainy zrobiła sobie punkt zborny z miasta Przemyśla dla osób chcących udać się na Ukrainę – mówił Bakun. – Te osoby nie były w żaden sposób zabezpieczone. Nie miały żywności ani nic do picia. Stworzono zagrożenie, nie tylko dla mieszkańców, ale też dla osób podróżujących.
Prezydent zaznaczył też, że organizatorem akcji jest ukraińska ambasada, a nie prezydent Przemyśla, który do tego nie ma zwierzchności nad służbami policyjnymi czy pogranicznikami. Zaapelował też o powstrzymanie się od negatywnych komentarzy pod adresem osób powracających na Ukrainę.
– Stanowczo krytykujemy sposób, w jaki ta akcja została przeprowadzona, który był absolutnie skandaliczny i narażający na niebezpieczeństwo zarówno osoby podróżujące, jak i mieszkańców naszego miasta – powiedział Bakun. Dodał, że gdyby miasto otrzymało informacje z co najmniej 24-godzinnym wyprzedzeniem, to możliwe byłoby udzielenie wsparcia organizacyjnego. Wezwał też służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo takiej akcji o podjęcie działań, gdyż jego zdaniem wyższe kierownictwo nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności.
Głos zabrał też wiceprzewodniczący rady miasta, prof. Andrzej Zapałowski, który zaznaczył, że za zabezpieczenie takiego transportu odpowiadają służby państwowe, które powinny były odpowiednio się nimi zająć. Jego zdaniem, dopuszczono do sytuacji skandalicznej, pozwalając licznym Ukraińcom na swobodne poruszanie się po mieście. – Naraża się mieszkańców Przemyśla i całego regionu – podkreślił.
Jak pisaliśmy parę dni temu, według ukraińskiego ambasadora Andrija Deszczycy, blisko 2 tys. Ukraińców przebywających w Polsce złożyło wnioski o ewakuację z Polski. Ma to związek z epidemią koronawirusa. Dyplomata mówił wówczas, że dyskutowana była m.in. opcja zorganizowania specjalnego przewozu pociągiem, dla Ukraińców, którzy utknęli na graniach Polski z Niemcami i Czechami. – PKP Intercity zabierze ludzi na granicę, a Ukrzaliznycia z Przemyśla – dodał Deszczyca. Później liczba chętnych do powrotu wzrosła do ok. 3,5 tys. osób. W czwartek ukraiński resort infrastruktury podał, że dla Ukraińców zostaną podstawione w Przemyślu cztery pociągi, które pojadą przez Lwów do Kijowa. Przejazdy są płatne.
Wcześniej informowaliśmy, że według danych przytaczanych przez ukraińskie media, po ogłoszeniu decyzji o zamknięciu granicy polsko-ukraińskiej z powodu epidemii koronawirusa, z Polski wyjechało tylko ok. 4 proc. migrantów zarobkowych z Ukrainy. Z powodu sytuacji najbardziej stracili Ukraińcy pracujący w Polsce w restauracjach i hotelach – teraz szukają oni pracy w przemyśle.
Facebook / Kresy.pl
































