Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie około tysiąca fałszywych alarmów bombowych w polskich szkołach w czasie pisemnych egzaminów maturalnych. – dowiedziało się w czwartek radio RMF FM.
Jak informowaliśmy, w poniedziałek, w dniu matur z języka polskiego, do 122 szkół w Polsce trafiły powiadomienia o podłożeniu ładunków wybuchowych. W 57 szkołach spowodowało to opóźnienie egzaminu, a w jednej ze szkół – przerwanie. Żaden z alarmów nie potwierdził się. We wtorek, w dniu pisemnych matur z matematyki, sytuacja powtórzyła się. Według Centralnej Komisji Egzaminacyjnej 663 szkoły zgłosiły tego dnia otrzymanie informacji o podłożeniu ładunków wybuchowych. W 481 z nich po sprawdzeniu matury rozpoczęły się zgodnie z planem, w 181 – z opóźnieniem. Wszystkie alarmy były fałszywe. Według RMF FM alarmów w sumie było około tysiąca.
Jeszcze przed rozpoczęciem matur Centralne Biuro Śledcze Policji ostrzegało, że mogą pojawić się takie doniesienia. Policjanci dowiedzieli się o tym przeglądając tzw. darknet – internet niewidoczny dla zwykłych przeglądarek. Materiały z analiz przeprowadzonych przez Biuro do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji są już w posiadaniu prokuratury.
Jak podały media, m.in. Gazeta Wyborcza, za alarmami stoi prawdopodobnie grupa użytkowników jednego z forów internetowych, która postanowiła zadrwić z policji. Kilka dni przed maturami na forum tym zamieszczono nawet instrukcję, w jaki sposób wysyłać powiadomienia o podłożeniu ładunków wybuchowych. Pojawiła się tam też baza adresowa szkół ponadgimnazjalnych.
Według mediów opisujących sprawę ustalenie sprawców alarmów może być dużym wyzwaniem dla śledczych z powodu specyfiki darknetu. Jeśli się to uda, grozi im do 8 lat więzienia a także poniesienie ogromnych kosztów ewakuacji i zabezpieczenia szkół.
Kresy.pl / rmf24.pl / wyborcza.pl / TVP Info































