Polska narracja o tragedii Wołynia i Galicji zaczęła opierać się na ukrainofobii środowisk kresowych i renesansie ideologii ONR-owskiej – piszą Ukraińcy-Obywatele RP w liście opublikowanym przed 11.11 na łamach “GW”. Wezwano w nim m.in. do jedności “wobec powracającej fali nacjonalizmów, ksenofobii i uprzedzeń”, choć podpisali się pod nim m.in. ukraińscy szowiniści, znani z antypolskich wypowiedzi.
W minioną sobotę, w przeddzień 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, „Gazeta Wyborcza” opublikowała „List Ukraińców do Polaków”, napisany przez przedstawicieli mniejszości ukraińskiej i Ukraińców mieszkających w Polsce. Zatytułowano go „List Ukraińców do Polaków: razem będziemy silniejsi wobec powracającej fali nacjonalizmów, ksenofobii i uprzedzeń”.
„Od niepamiętnych czasów Polacy i Ukraińcy żyli obok siebie, często na tej samej ziemi, którą zarówno jedni, jak i drudzy uważali za swoje miejsce na ziemi, swą Ojczyznę. Mimo tej bliskości tak naprawdę rzadko jednak byli razem. Żyli osobno. Byli dla siebie obcymi. Rozmawiali w innym języku, modlili się inaczej, śpiewali inne pieśni – Polacy o rycerzach z kresowych stanic, a Ukraińcy o kozakach, którzy z tymi rycerzami walczyli. Mieli inny status społeczny i polityczny, inne doświadczenia historyczne. W wielu przypadkach bohaterowie jednych byli wrogami drugich, zaś aspiracje jednych były traktowane jako zagrożenie dla drugich” – czytamy w liście.
Zaznaczano, że gdy odradzało się państwo polskie, „nadzieje Ukraińców na własne państwo gasły pod naporem bolszewików i pod presją odrodzonej Polski”, zaś „te wydarzenia zdeterminowały kształt i charakter relacji polsko-ukraińskich w XX wieku”. Wojnę polsko-ukraińską z lat 1918-1919 opisano krótko, jak walkę Polaków i Ukraińców „przeciwko sobie na Wołyniu i w Galicji” zaznaczając za to, że antypolska w swej istocie Zachodnioukraińska Republika Ludowa „padła pod naporem Polski” [nie wspominając nic np. o walkach o Lwów – red.]. Napisano też, że Ukraińcy wspólnie z Polakami walczyli z bolszewicką Rosją w 1920 roku [pomijając fakt, że udział w walkach jednostek ukraińskich sformowanych w Polsce miał wymiar jedynie symboliczny, zaś w szeregach bolszewików było więcej Ukraińców niż w szeregach armii Symona Petlury – red.] żaląc się przy tym, że wkład Ukraińców w sukces Bitwy Warszawskiej jest ich zdaniem oficjalnie pomijany.
Następnie krytycznie wspomniano o obrazie stosunków polsko-ukraińskich w dwudziestoleciu międzywojennym, wyliczając m.in. niszczenie szkół, ograniczanie praw obywatelskich, brak uniwersytetu, zakazy zatrudniania nauczycieli, pacyfikacje, osadnictwo wojskowe i dyskryminacja przy parcelacjach ziemi, niszczenie cerkwi, akcję „umacniania polskości Kresów” [sic!].
PRZECZYTAJ: Pacyfikacje w Galicji Wschodniej 1930 r.
„To wszystko zakorzeniało w ludziach nienawiść i rodziło chęć wyrównania rachunków. (…) Druga Rzeczpospolita była nieprzyjaznym im państwem, które nie miało zamiaru stać się ich ojczyzną” – czytamy w liście.
Dalej, w tonie relatywizmu – szczególnie w odniesieniu do rzeczywistych liczb ofiar, napisano o okresie II wojny światowej:
„Nacjonaliści po obu stronach podpalili gromadzone latami pokłady nienawiści. Dziesiątki tysięcy Polaków zostało zamordowanych przez Ukraińców, tysiące Ukraińców zamordowali Polacy.”
PRZECZYTAJ: „Wojna 1942-1947” na Wołyniu. Kłamliwa wystawa Wjatrowycza i UIPN w Kijowie [+FOTO]
W tekście widoczna jest wyraźne dążenie do ukazania rzekomej „symetrii zbrodni”, zgodnie z retoryką promowaną przez UIPN pod kierunkiem Wołodymyra Wjatrowycza:
„Jakiekolwiek racje byłyby przywoływane, jakichkolwiek argumentów i usprawiedliwień by użyto – nic nie może usprawiedliwić barbarzyństwa, do jakiego wówczas doszło. Szacunek wobec wszystkich Ofiar wymaga tego, by nikogo nie usprawiedliwiać. Szukanie związków przyczyn i skutków jest wysiłkiem zrozumienia; nie może służyć usprawiedliwieniu zbrodni”.
Operację „Wisła” określono mianem „największej zbrodni przeciw ludzkości komunistycznej Polski”, wypominając, że przesiedleni Ukraińcy nie mieli prawa m.in. do historii i „własnych bohaterów”. Biorąc pod uwagę chociażby charakter nielegalnych upamiętnień w południowo-wschodniej Polsce, części działań Związku Ukraińców w Polsce, a także ukraińskiego IPN trudno nie łączyć tego pojęcia m.in. z OUN-UPA.
Odnośnie okresu po 1989 roku Ukraińcy z Polski napisali, że co prawda wiele zrobiono dla „procesu pojednania i budowania realnego partnerstwa”, ale okazało się, że „proces ten nie dotknął najistotniejszych pokładów świadomości historycznej – wykreowanych mitologii narodowych i naszej geografii wyobrażonej, która sąsiadowi przypisuje określone role historyczne”.
W tym kontekście skrytykowano dążenia do upamiętnienia ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej:
„Szybko okazało się, że ukraińska opowieść jest traktowana jako wroga i szkodliwa dla Polski, ukraińskie racje uznawane są za bezzasadne, zaś polska narracja o tragedii Wołynia i Galicji zaczęła opierać się na ukrainofobii środowisk kresowych i renesansie ideologii ONR-owskiej”.
W liści przyznano, że również z winy strony ukraińskiej nastąpiło załamanie relacji polsko-ukraińskich.
„Pretekstem był spór o historię, a raczej o interpretację symboli, które w nowym kontekście nabrały innego znaczenia [kontekst wskazuje, że chodzi najpewniej o symbolikę banderowską i neobanderowską – red.]. Kwestią konfliktogenną stały się miejsca spoczynku polskich i ukraińskich Ofiar”.
Dalej w zawoalowany sposób skrytykowano zapisy nowej ustawy o IPN, która umożliwia m.in. penalizację „kłamstwa wołyńskiego”:
„Do tego prezentowanie innego niż oficjalny „polski punkt widzenia” w odniesieniu do relacji polsko-ukraińskich może się stać powodem postępowania prokuratorskiego”.
Na koniec autorzy apelują o wzajemny szacunek, zrozumienie i „realną solidarność, która uczyni nas, Polaków i Ukraińców, razem silniejszymi wobec powracającej fali nacjonalizmów, ksenofobii, roszczeń i uprzedzeń, a także wobec odradzania aspiracji imperialnych, nie tylko rosyjskich”.
Pod listem podpisało się ponad 20 Ukraińców – obywateli RP. Są to:
dr Witold Bobryk,
prof. Roman Drozd [były rektor Akademii Pomorskiej Słupsku, znany z tekstów gloryfikujących OUN-UPA, według niektórych źródeł spolegliwy wobec manifestowania symboli banderowskich przez ukraińskich studentów – red.],
dr hab. Światosław R. Gal,
dr hab. Bohdan Halczak,
prof. Igor Hałagida [historyk z Uniwersytetu Gdańskiego, członek ZUwP, pracownik naukowy IPN – red.],
Oleh Hnatiuk,
Bogdan Huk [ukraiński szowinista, autor antypolskich tekstów, długoletni współpracownik „Naszego Słowa”, jako biegły doprowadził do uniewinnienia ukraińskich studentów eksponujących w Przemyślu flagę OUN-UPA – red.],
dr Mariusz Humecki,
prof. Władysława Łuczka,
dr Olga Kich-Masłej,
Aleksander Maślej,
dr hab. Marek Melnyk,
dr Eugeniusz Misiło [historyk, znany m.in. z obrony „kłamcy wołyńskiego” Wołodymyra Wjatrowycza i kierowanego przez niego Ukraińskiego IPN; sam w mediach społecznościowych ostro krytykuje polski IPN – red.],
dr Mirosław Pecuch [działacz łemkowski związany ze Zjednoczeniem Łemków, uważającym ich za część narodu ukraińskiego – red.],
Jarosław Prystasz [działacz ZUwP, wieloletni redaktor naczelny „Naszego Słowa”, czasopisma dla Ukraińców w Polsce – red.],
Jerzy Rejt [znany działacz mniejszości ukraińskiej, honorowy prezes Związku Ukraińców i pierwszy prezes tej organizacji],
Mirosław Skórka,
Roman Szagała,
Lidia Świątkowska [przewodnicząca Koła Zjednoczenia Łemków w Gorzowie Wlkp. – red.],
Adam Wiewiórka,
Jarosław Wujcik.
Wyborcza.pl / Kresy.pl






























