Zdaniem radnego PiS Zbigniewa Wojciechowicza wlepki kibicowskie ukraińskiego klubu Karpaty Lwów „Lviv Banderstadt”, a także napis z radykalną symboliką kibicowską, nawiązującą do stosowanej przez neonazistowski „Azow”, które pojawiły się na ulicach Słupska, są formą propagowania treści zakazanych.
Jak informowaliśmy, w styczniu w Słupsku pojawiły się wlepki kibicowskie ukraińskiego klubu Karpaty Lwów „Lviv Banderstadt”, a także napis z radykalną symboliką kibicowską, nawiązującą do tej, stosowanej m.in. przez neonazistowski „Azow” na Ukrainie. Podejrzewa się, że za wszystkim stoją Ukraińcy ze słupskiej uczelni, która nie potwierdza tych doniesień.
Przeczytaj: „Banderstadt” i symbole ukraińskich neonazistów na ulicach Słupska [+FOTO]
Radny PiS ze Słupska, Zbigniew Wojciechowicz, złożył w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Słupsku, w związku z możliwością popełnienia przestępstwa propagowania treści zakazanych przez obywateli Ukrainy.
Jak czytamy w piśmie, do którego dostępu uzyskał portal Kresy.pl, zwrócono uwagę, że w napisanym na ścianie budynku napisie „Dynamo Kijów”, litera „N” miała postać tzw. wilczego haka, w wersji wykorzystywanej przez ukraiński pułk „Azow”, odnoszący się do symboliki neonazistowskiej. W zawiadomieniu przypomniano, że symbol „wilczego haka” stosowany był w okresie II wojny światowej przez nazistów, m.in. z 34. Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Landstorm Nederland” i 2. Dywizji Pancernej Waffen-SS „Das Reich”.
W dokumencie zaznaczono, że zgodnie z art. 256 par. 2 K.k., kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treści faszystowskie lub innego ustroju totalitarnego, albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, podlega karze ograniczenia wolności albo jej pozbawienia do lat 2.
Radny Wojciechowicz informuje również, że „w związku z niepokojącymi informacjami docierającymi do słupszczan odnośnie probanderowskich zachowań studentów z Ukrainy”, zwrócił się na piśmie do rektora Akademii Pomorskiej w Słupsku, prosząc o wyjaśnienie tych kwestii i zajęcie się nimi. Jego zdaniem, studenci z Ukrainy „mogą dopuszczać się czynów zakazanych wg polskiego porządku prawnego”. – Korzystają oni z gościnności Państwa Polskiego pobierając naukę na Akademii Pomorskiej w Słupsku, zatem powinni stosować się do obowiązujących norm prawa –pisze Wojciechowicz. Zaznacza również, że „wszelkie przejawy zachowań godzących w Naród i Państwo Polskie powinny być zdecydowanie piętnowane”, przypominając m.in. publikacje tygodnika dla Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo”, finansowanego z budżetu państwa, w których nazywano Józefa Piłsudskiego „międzynarodowym terrorystą”.
Przeczytaj: MSW: nie mamy wpływu na to, że „Nasze Słowo” nazywa Piłsudskiego międzynarodowym terrorystą
– Nadmienię, że w ubiegłym roku jeden z ukraińskich studentów Akademii Pomorskiej nieupomniany przez nikogo obnosił się z koszulką z symbolem tryzuba na tle flagi czerwono-czarnej –podkreśla radny. Jego zdaniem, za rozklejaniem wlepek i napis na budynku odpowiadają różne osoby. To pierwsze uważa za działanie kibica lub kibiców klubu Karpaty Lwów, „którego kibice słyną z gloryfikowania morderców Polaków”.
– Niezastopowanie poczynań studentów/pracowników z Ukrainy może spowodować wystąpienie napięć i konfliktów społecznych, z uwagi na to, iż obywatel(e) tego państwa wykonując napis na budynku (…) zniszczył(li) znajdujący się na nim herb klubu piłkarskiego „Gryf” Słupsk, którego kibice bardzo zaangażowali się w sprawy patriotyczne w naszym mieście –zaznacza Wojciechowicz.
We wcześniejszej rozmowie z Kresami.pl rzeczniczka Akademii Pomorskiej, Marzena Łukasik poinformowała, że władze uczelni otrzymały informację nt. napisu. Podkreśliła jednak, że nikt tak naprawdę nie wie, kto rozlepiał wlepki czy wykonał kontrowersyjny napis. – Domniemywanie, że są to właśnie studenci Akademii Pomorskiej nie jest obecnie w żaden sposób potwierdzone –zaznaczyła Łukasik dodając, że w Słupsku przebywa wielu obcokrajowców. Przyznała, że na uczelni studiuje liczne grono Ukraińców, ale zwróciła uwagę, że większość z tych, którzy byli w Polsce na wymianie semestralnej, w grudniu lub na początku stycznia br. wyjechali z uwagi na skrócony semestr Przypomniała też, że Akademia pozyskując dodatkowe środki wynajmuje pokoje w akademikach, w których różne firmy umieszczają swoich pracowników – w tym obcokrajowców. – Stąd jeśli coś działo się w okolicach akademików AP, to nie można od razu zakładać, że byli to studenci –mówiła Kresom rzeczniczka Uczelni. Zaznaczając, że weryfikuje ona informacje na ten temat i zapewnia, że podejmuje wszelkie starania na rzecz wyjaśnienia sytuacji.

KRESY.PL / mt



























