Do incydentu doszło w częściowo zburzonym przez Kosowian w roku 1999 prawosławnym klasztorze Binac w Kosovskiej Vitini (część monasteru pochodzi z XIV w). W samo południe, z jednego z zamieszkałych przez miejscowych muzułmanów domu otwarto ogień.
Prawosławni Serbowie, jak co roku, także tego lata zebrali się, by posprzątać mocno zniszczoną świątynię pw. Archanioła Gabriela i stworzyć choćby namiastkę miejsca do modlitwy dla mieszkańców tej części Kosowa. W ciągu roku bowiem miejscowi zamieniają na wpół zniszczony dziedziniec klasztoru w wysypisko.
W przeddzień incydentu miejscowy zakonnik, ojciec Zvonko zwrócił się do kosowskiej policji z prośbą o zabezpieczanie kilku sprzątających osób. Miejscowa policja odmówiła, tłumacząc, że działalność Serbów mija się z celem. Na szczęście w wyniku ostrzału nikt nie ucierpiał.
Jak zwykle w takich wypadkach przedstawiciele diecezji Raszko-Prizrenskiej zwrócili się do miejscowych władz o wyjaśnienie incydentu, schwytanie winnych ostrzału oraz zapewnianie bezpieczeństwa wiernym. I zapewne jak zwykle, sprawa „rozejdzie się po kościach”
Na terenie Kosowa znajduje się serbskie dziedzictwo kulturowe – prawosławne klasztory o dużej wartości historycznej i artystycznej. Klasztory mają też znaczenie historyczno-polityczne: To m.in. mauzolea budowane jako grobowce dla serbskich królów.
Pch24.pl/KRESY.PL





























