Po islamistycznym zamachy terrorystycznym do jakiego doszło w Orlando w Stanach Zjednoczonych polska lewica usilnie próbuje ugrać coś dla siebie hasłem „homofobii”. Do szeregu krytyków polskiej prawicy dołączył aktywista homoseksualny i prezydent Słupska Robert Biedroń, który w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” skomentował wydarzenia za oceanem.
W nocy z soboty na niedzielę terrorysta powiązany z ISIS napadł na nocny klub dla członków subkultury LGBT i zamordował co najmniej 50 osób, raniąc 53 uczestników imprezy. Chociaż atak islamisty na homoseksualistów w Stanach Zjednoczonych nie ma nic wspólnego z polską prawicą i tutejszą „homofobią”, lewicowcy próbują w Polakach wzbudzić wstyd i poczucie winy za zamach do jakiego doszło w USA.
– Bagatelizujemy przemoc i chowamy głowę w piasek, udając, że problem homofobii nie istnieje. Szeroko otwieram oczy, gdy słyszę komentarze skrajnie prawicowych i religijnych działaczy mówiących o sprawcy: „To był islamista”. Nie musimy daleko szukać, mamy takich radykałów także u nas w Polsce. To oni rzucają kamieniami, obrażają, biją. Nie widzę żadnej różnicy między religijnym radykalizmem islamistów, a niektórych chrześcijan– powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” aktywista LGBT, a obecnie prezydent Słupska Robert Biedroń.
Pch24.pl/KRESY.PL




























