Nestor amerykańskiej dyplomacji Henry Kissinger twierdzi, że działania Rosjan w Syrii w istocie są na rękę Amerykanom, wiec nie należy im przeszkadzać.
“Zniszczenie ISIS jest pilniejsze niż obalenie Baszara Asada” – napisał Kissinger na łamach “Wall Street Journal” w artykule o wiele mówiącym tytule “Ścieżka wyjścia z upadającego Bliskiego Wschodu”. Były sekretarz stanu ocenia, że region ten znajduje się w “rozsypce” a to ze względu na załamanie się struktur państwowych Iraku, Libii, Jemenu i Syrii. Wskazał tzw. “Państwo Islamskie” oraz jemu podobne “organizacje niepaństwowe” jako główne zagrożenie dla ładu międzynarodowego. Krytycznie ocenił politykę amerykańską w regionie ostatnich lat, która doporwadziła do skonfliktowania USA z większością bliskowschodnich aktorów politycznych i groźby utraty możliwości “kształtowania wydarzeń”. W dodatku obecne naloty Amerykanów na pozycje ISIS w Iraku i Syrii przynoszą niewielkie efekty militarne, natomiast wzmagają tylko radykalizm islamistycznych mas i kierują ich gniew właśnie przeciw USA.
Kissinger postrzega konflikt syryjski jako starcie między blokiem szyickim pod wodzą Iranu oraz siłami sunnickimi, którym liderować pragnie Arabia Saudyjska. Rosja pokonując ISIS może według niego wymusić pewne kompromisy, które doprowadziły by do obniżenia poziomu wrogości między poszczególnymi grupami konfesyjnymi w Syrii. Jej przyszłość widzi w kształcie państwa federalnego.
rt.com/kresy.pl





























