W wywiadzie dla niemieckiego „Die Welt” redaktor naczelny Gazety Wyborczej podzielił się swoimi krytycznymi uwagami na temat polskiej polityki względem migrantów.

W rozmowie z „Die Welt” Michnik zapewnia, że ma „wielki szacunek wobec zachowania się Angeli Merkel w sprawie uchodźców”.Jednocześnie ubolewa nad postawą polskich polityków w tej kwestii.

„Nasz rząd nie chce, by to Bruksela decydowała. Nasi politycy są zdania, że kontyngentów nie można dyktować, ich wielkość musi być negocjowana”– powiedział Michnik. Jednak jego zdaniem premier Ewa Kopacz początkowo „nie zareagowała mądrze”.

„Gdy zobaczyła zagrożenie, zamknęła drzwi. A przecież, gdy przed drzwiami stoi głodny i bezdomny, drzwi trzeba otworzyć. Wchodząc do UE, przejęliśmy odpowiedzialność za tę wspólnotę. Niektórzy polscy politycy sądzą, że UE jest po to, by nam dawać pieniądze, i w zamian nie może na nic liczyć”– twierdzi Michnik.

Przyznaje, że zmiana nastawienia szefowej rządu może wiązać się z przegraną w jesiennych wyborach, ale zarazem ze specyficznie rozumianym zwycięstwem moralnym:

„Nawet gdyby je przegrała, to przegra jako obrończyni ważnych wartości Polski i Europy. Polacy w przeszłości też byli uciekinierami”.

Stanowisko PiS w kwestii migrantów i poglądy członków tej partii ocenia jako „nacjonalistyczne, ksenofobiczne i zakłamane”.

„W takich argumentach tkwi wiele kłamstwa i hipokryzji. W tej chwili umierają ludzie, a my mówimy, że nie jesteśmy przygotowani. Nigdy nie jest się na coś takiego przygotowanym. USA też nie były przygotowane, by w latach 30. i 40. przyjmować Żydów. Ale czy mamy się spokojnie przyglądać, jak ludzie toną? To by było cyniczne i podłe”– powiedział Michnik.

Welt.de / wpolityce.pl / Kresy.pl

forma płatności