Polska prokuratura wojskowa otrzymała od strony rosyjskiej odpowiedź na pytania o tajemnicze strzały na miejscu katastrofy prezydenckiego Tu-154.
Pytania dotyczyły tego, czy służby rosyjskie używały broni na miejscu katastrofy smoleńskiej oraz czy strzelano z broni oficerów BOR. Sprawę zaczął drążyć pełnomocnik części rodzin smoleńskich mec. Piotr Pszczółkowski.
– Złożyłem wniosek, aby strona rosyjska odpowiedziała, czy funkcjonariusze rosyjscy, żołnierze, obsada lotniska, służby interweniujące po katastrofie, OMON, Federalna Służba Bezpieczeństwa używali służbowej broni palnej– wyjaśnił mec. Pszczółkowski reprezentujący część rodzin smoleńskich. – Dla mnie ten wniosek w świetle filmu Koli, na którym pojawiają się odgłosy, według ekspertyzy ABW przypominające wystrzały z broni palnej, był oczywisty– powiedział adwokat.
Prokuratura, do czasu zapoznania się ze szczegółami rosyjskiej odpowiedzi przez mec. Pszczółkowskiego, nie ujawnia szczegółów.
– Wychodzimy z założenia, że najpierw pan mecenas Pszczółkowski zapozna się z dokumentami, dopiero będziemy ewentualnie coś na ten temat informować– powiedział cytowany przez „Nasz Dziennik” mjr Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Sama prokuratura miała wątpliwości odnośnie broni funkcjonariuszy BOR, którzy zginęli w katastrofie.
– To był wniosek uzupełniający, m.in. dotyczący tego, czy wszystkie łuski zostały przekazane stronie polskiej. Zawierał także szczegółowe pytania dotyczące badań balistycznych– mówi Maksjan, nie podając szczegółów odpowiedzi. – Po rozmowie z prokuratorem referentem śledztwa odnoszę wrażenie, że otrzymał odpowiedzi na swoje pytania– stwierdził prokurator w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
“Nasz Dziennik”/KRESY.PL





























