W mieście Krasnoarmiejsk w obwodzie donieckim, gdzie ukraińska Gwardia Narodowa zablokowała Radę miasta i siedzibę milicji, aby nie dopuścić do przeprowadzenia referendum o statusie obwodu, uzbrojeni ludzie zaczęli strzelać w kierunku protestującego tłumu. Zginęły dwie osoby: jedna na miejscu, druga w karetce w drodze do szpitala. Jeszcze jedna została ranna.

Według pierwszych doniesień napływających od obecnych na miejscu dziennikarze uzbrojeni ludzie byli żołnierzami prorządowego batalionu milicji „Dniepr” z Dniepropietrowska.
„W Krasnoarmiejsku batalion „Dniepr”. Strzelali do tłumu, który protestował. Jednego zabili. Drugiemu przestrzelono nogę” – napisał na swoim profilu na twitterze dziennikarz rosyjskiej TV Rain Timu Olewskij.
O strzelaninie napisała też w serwisie Facebook korespondentka „Ukraińskiej Prawdy” Jekatierina Sergackowa: „Jestem w szoku. W Krasnoarmiejsku ukraińscy żołnierze strzelili serią w kierunku cywilnej ludności, która protestowała dlatego, że nie dano im zagłosować na referendum. Jeden zginął, drugi jest ranny. Dalej strzelają, siedzimy pod krzakami”.


Wkrótce Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Ukrainy zaprzeczyło, że w starciu brał udział batalion „Dniepr”.
„MSW zaprzecza doniesieniom o tym, że w starciach brali udział funkcjonariusze batalionu milicji specjalnego przeznaczenia ‘Dniepr’. Ta specjalna jednostka milicji nie opuszczała terytorium obwodu dniepropietrowskiego” – napisano w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej MSW.
Fakty.ua/delfi.lv/KRESY.PL





























