Na zapomnianym cmentarzu, w rosyjskiej tajdze wkopano dziś tabliczkę upamiętniającą polskich zesłańców. Przywieźli ją dwaj Polacy, których krewni znaleźli się w jednym z pierwszych transportów, wysłanych zimą 1940 roku w głąb Rosji.

Naszych rodaków najpierw wieziono bydlęcymi wagonami do miejscowości Buraczicha i Niandoma, a następnie gnano pieszo przez ośnieżony las. W głębi tajgi kazano im mieszkać i pracować. Wielu z nich zmarło z głodu i wycieńczenia. Wśród więźniów byli też najbliżsi krewni dziennikarza TVP Dariusza Cychola. Darek postanowił odnaleźć miejsce, o którym opowiadali mu dziadkowie. „Jesteśmy chyba pierwszymi Polakami, którzy dotarli tutaj od zakończenia II wojny światowej” – mówi Cychol w rozmowie z Polskim Radiem. Dziennikarz poinformował również, że na odnalezionym cmentarzu wkopał tabliczkę upamiętniającą śmierć jego stryja. Według słów Dariusza Cychola w tajdze, niedaleko miejscowości Buraczicha znajdują się jeszcze trzy podobne cmentarze. Odwiedzone przez niego miejsca zsyłek znane są pracownikom Instytutu Pamięci Narodowej, jednak do tej pory nie dysponowali oni precyzyjnymi danymi topograficznymi.
IAR/KRESY.PL
forma płatności