Kolejnym, nieodpowiedzialnym oświadczeniem Polaków nazywają rosyjscy eksperci informacje o śladach materiałów wybuchowych znalezionych na fragmentach Tupolewa. O wynikach badań pirotechnicznych wraku maszyny, która rozbiła się 2,5 roku temu w Smoleńsku informują niemal wszystkie rosyjskie media.
Wiadomość tę, powołując się na dziennik “Rzeczpospolita”, przekazały m.in. agencja lnterfax, stacje radiowe Echo Moskwy, Gołos Rossii i Swoboda, portale internetowe gazetu.ru i lenta.ru, dziennik “RBK- daily” i tygodnik “Sobiesiednik”.
Echo Moskwy określiło doniesienia z Warszawy jako sensacyjne. Rozgłośnia podkreśliła, że oficjalnie Moskwa na razie nie komentuje tych informacji.
Także media nie dodają do wiadomości z Warszawy własnych komentarzy. Jedynie “Sobiesiednik” zauważył, że “nie można wykluczyć, iż w śmierć prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego zamieszani są terroryści”.
Cytowany przez radio „Głos Rosji” szef portalu AVIA.ru Roman Gusarow nie wierzy w obecności materiałów wybuchowych na pokładzie polskiego samolotu. „Tego faktu nie dałoby się ukryć przed śledczymi” – twierdzi rosyjski ekspert. „Jestem przekonany, że zatajenie informacji o wybuchu i jego skutkach zaraz po katastrofie byłoby niemożliwe. Nie należy więc traktować tych informacji poważnie, bo to tylko wewnętrzne rozgrywki polityczne w Polsce” – dodaje Gusarow.
Natomiast Radio Swoboda przypomniało, że “wcześniej Polacy odmówili podpisania protokołu z ekspertyzy pirotechnicznej, przeprowadzonej przez specjalistów rosyjskich, i zażądali umożliwienia im samodzielnego zbadania szczątków maszyny”.
O tym, że na wraku tupolewa znaleziono ślady trotylu, poinformowała we wtorek “Rzeczpospolita”. Według gazety grupa polskich śledczych, która niedawno przez miesiąc ponownie badała wrak na terytorium Rosji, znalazła na szczątkach samolotu liczne ślady materiałów wybuchowych.
Gazeta napisała, że badania, przeprowadzone przez prokuratorów we współpracy z ekspertami z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz CBŚ, wykazały ślady trotylu i nitrogliceryny, m.in. na 30 fotelach samolotu.
“Rz” zaznaczyła, że eksperci nie są w stanie stwierdzić, w jaki sposób na wraku maszyny znalazły się ślady trotylu i nitrogliceryny; biorą pod uwagę hipotezy, według których osad z materiałów wybuchowych mógłby pochodzić z niewybuchów z okresu II wojny światowej.
polskieradio.pl/KRESY.PL




























