Według policji 5 i pół tysiąca, według organizatorów kilkanaście tysięcy osób demonstrowało na Placu Puszkina w Moskwie. Zebrali się tam przeciwnicy Władimira Putina aby wyrazić swoje niezadowolenie z wyników niedzielnych wyborów prezydenckich. Wygrał je obecny premier Rosji uzyskując ponad 64. procentowe poparcie.
Na Plac Puszkina przyszli liderzy pozaparlamentarnej opozycji oraz niezależny kandydat na prezydenta, miliarder Michaił Prochorow. Biznesmen zapowiedział, że nie zrezygnuje z walki politycznej i wezwał całą opozycję do kontynuowania protestów w obronie uczciwych wyborów.
Organizatorzy wiecu wezwali swoich zwolenników do unikania prowokacji. Porządku w centrum Moskwy pilnuje około 30 tysięcy policjantów.






























