Według policji 5 i pół tysiąca, według organizatorów kilkanaście tysięcy osób demonstrowało na Placu Puszkina w Moskwie. Zebrali się tam przeciwnicy Władimira Putina aby wyrazić swoje niezadowolenie z wyników niedzielnych wyborów prezydenckich. Wygrał je obecny premier Rosji uzyskując ponad 64. procentowe poparcie.

Na Plac Puszkina przyszli liderzy pozaparlamentarnej opozycji oraz niezależny kandydat na prezydenta, miliarder Michaił Prochorow. Biznesmen zapowiedział, że nie zrezygnuje z walki politycznej i wezwał całą opozycję do kontynuowania protestów w obronie uczciwych wyborów.

Szef Republikańskiej Partii Rosji Władimir Ryżkow ogłosił, że opozycja domaga się unieważnienia grudniowych wyborów parlamentarnych i niedzielnych prezydenckich. Moskwianie, którzy przyszli na Plac Puszkina twierdzą, że czują się obrażeni wynikami wyborów prezydenckich i zachowaniem Władimira Putina. W ich opinii prezydent elekt – powinien być pośrednikiem a jedynie rozdrażnia i dzieli naród. -„Jemu pewnie podoba się przykład Muammara Kadafiego, który rządził 40 lat i wszyscy wiemy czym się to skończyło” – dodają uczestnicy akcji „o uczciwe wybory”.
Organizatorzy wiecu wezwali swoich zwolenników do unikania prowokacji. Porządku w centrum Moskwy pilnuje około 30 tysięcy policjantów.

IAR/KRESY.PL
forma płatności