We wtorek szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow podczas konferencji prasowej poinformował, że Rosja nie popiera sankcji wymierzonych w wysokich urzędników białoruskich władz, jednak masowe aresztowania po wyborach na Białorusi nazwał “niedopuszczalnymi”.

“Rosja wyraża jasno swoje stanowisko, nie tylko dlatego, że zatrzymano naszych obywateli, a dlatego, że fala aresztowań nie może nie wywoływać odpowiednich emocji” – dodał cytowany przez agencję Biełapan.

Ławrow wyraził również nadzieję, że białoruskie władze zareagują na żądania krajów zachodnich, które domagają się wypuszczenia aresztowanych kandydatów na prezydenta, dziennikarzy i aktywistów.

Tego samego dnia w programie “Spotlight” ukazującym się na antenie rosyjskiej anglojęzycznej telewizji Russia Today, rosyjski minister spraw zagranicznych powiedział w kontekście Białorusi, że „Rosja nie może zamykać oczu na naruszanie podstawowych praw i swobód”. Jego zdaniem Rosja nie zamierza posługiwać się „podwójnymi standardami”. “Są zobowiązania, pod którymi się podpisaliśmy” – dodał.

Dzień wcześniej Dmitrij Miedwiediew odbył spotkanie z rosyjskimi obrońcami praw człowieka, którzy przedstawili swoje opinie na temat sytuacji na Białorusi. Prezydent polecił rosyjskiemu MSZ by wziął pod uwagę ich wnioski podczas opracowania swojego stanowiska. Rosyjskiego prezydenta sytuacja na Białorusi „dziwi”.

„Mogę wam powiedzieć wprost i chciałbym, żeby wszyscy nasi przyjaciele, w szerokim tego słowa znaczeniu, wiedzieli o moim stanowisku, mnie też dziwi to co się tam wydarzyło. Dałem polecenie, żeby na te argumenty jakie przytoczyliście w swoim wykładzie zwróciło uwagę ministerstwo spraw zagranicznych, przy wypracowywaniu całościowego stanowiska dyplomatycznego Rosji” – powiedział rosyjski prezydent na wtorkowym spotkaniu.

Rosja zajmuje niejednoznaczne stanowisko wobec wyborów na Białorusi. Członkowie rosyjskiej Centralnej Komisji Wyborczej, którzy do brali udział w obserwacji białoruskich wyborów do dziś nie ujawnili swoich wrażeń. Zdaniem rosyjskiej gazety Wiedomosti, negatywne dla białoruskich władz relacje zostały utajnione, bo Kreml zdecydował się uznać wyniki wyborów. Z kolei rosyjska telewizja krytykowała fałszerstwa wyborcze i brutalność władz przy pacyfikacji demonstracji. W należącej do Gazprom telewizji NTV nagłaśniano tezę o tym, że szturm na budynek rządu w Mińsku 19 grudnia ub.r. był prowokacją milicji. Podczas wydarzeń 19 grudnia do białoruskich więzień trafiło 12 obywateli Rosji, z których większość została wypuszczona. Jednak w areszcie nadal przebywa dwóch Rosjan, którym do dziś nie postawiono zarzutów.

Zdaniem Białoruskich ekspertów – dla Kremla kwestia praw człowieka to dobry pretekst by naciskać na Łukaszenkę. „Rosja ma inne cele, chce przejąć kontrolę na Białorusi i zrobić z niej swojego satelitę” – uważa białoruski politolog Walery Karbalewicz.

Biełsat (Belsat.eu)

forma płatności