Poprzedni mer Moskwy Jurij Łużkow, zdymisjonowany przez prezydenta Miedwiediewa za brak zaufania, planuje podobno przenieść się do Wielkiej Brytanii. Brytyjska Ambasada ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza tym plotkom.
Były mer, wyrażając obawę o dzieci, okazał również bezinteresowność: “Jestem moskwianinem. Urodziłem się w Moskwie i jestem patriotą. Pozbycie się mnie nie będzie łatwe. Dlaczego miałbym wyjechać?”
Tak powiedział Łużkow, po czym natychmiast rozpoczął rozglądać się za nowym krajem, w którym mógłby osiąść.
Na początku zainteresował się Łotwą, do której zachęciła go najwidoczniej nieskomplikowana procedura: potrzeba tam jedynie zainwestować równowartość 400.000 dolarów w gospodarkę republiki oraz posiadać własność, aby uzyskać prawo stałego pobytu.
Dla Łużkowa nie stanowiło to problemu. Zainwestował wymaganą kwotę w Rietumu Bank, a poza tym posiadał już hurtownię w Jurmale, uzdrowisku blisko stolicy Łotwy, Rygi. Nieszczęśliwie dla Łużkowa, nie wystarczyło to łotewskim władzom.
W rzeczywistości Łużkow został umieszczony na czarnej liście za krytykowanie łotewskich władz podczas walki w obronie praw etnicznej populacji rosyjskiej na Łotwie 7 lat temu.
Podczas oficjalnej wizyty w Rydze, moskiewski mer stwierdził: “Uważamy, że decyzje podejmowane przez łotewski rząd są nieludzkie. Premier nie wyraził zgody na rozmowę ze mną. On się boi. Boi się bezpośrednich pytań, poważnych propozycji i uległ presji niecywilizowanej części łotewskiej społeczności”.
Łużkow padł ofiarą kapryśnego losu polityki. Jako moskiewski mer, wielokrotnie starał się awansować na szczebel federalny mając nadzieję, że zostanie światową postacią. Nazywał Sewastopol na Ukrainie rosyjskim miastem, walczył o prawa mniejszości rosyjskiej na Łotwie, i ogółem, pozował na jednego z największych patriotów wśród obywateli Rosji.
Źródło: RIA Novosti
Tłum. i oprac.: Karina Simlat





























