W przyszłym roku Ukraina powinna dokonać zakupu gazu zgodnie z kontraktem – domaga się „Gazprom”. Wcześniej Władimir Putin obiecał, że Ukraina będzie płacić tylko za zużywany przez siebie gaz.
To znaczy, że objętość gazu powinna wynosić 52 mld metrów sześciennych, a nie 25-27, jak chce rząd Ukrainy. Eksperci nie mają wątpliwości: Rosja przygotowuje pole do manewrów przed wyborami na Ukrainie.
“Gazprom” nie ma zamiaru odstępować od warunków kontraktu z Ukrainą. W przyszłym roku monopolista nie będzie obniżać ilości dostaw gazu do tego kraju – oświadczył dziennikarzom Aleksiej Miller. “Niech Ukraina wywiązuje się z postanowień kontraktu – mówi Miller, – Będzie tak, jak zostało zapisane w kontrakcie”.
Prezes “Gazpromu” przypomniał, że Ukraina po raz kolejny zapłaciła za rosyjski gaz (za wrzesień) całą kwotę i bez opóźnień i wyraził nadzieję, że w przyszłości sytuacja nie ulegnie zmianie.
“Uważamy, że Ukraina może i powinna płacić za cały dostarczany gaz: ma na to pieniądze” – podkreślił Miller
W tym roku Ukraina nie pobrała całej ilości gazu – zgodnie z kontraktem ukraińska strona powinna była kupić 40 mld m3, jednak w rzeczywistości otrzymała i zapłaciła tylko za 33 mld. Uwarunkowane jest to kryzysem, z powodu którego obniżyło się zużycie nośników energii.
Rosja poszła Ukrainie na rękę i za niedobór gazu nie ukarała jej grzywną. Premier Rosji Władimir Putin obiecał swojej ukraińskiej koleżance Julii Tymoszenko podczas wrześniowego spotkania w Polsce, że w 2010 roku Ukraina będzie płacić tylko za ten gaz, który zużywa, czyli sankcji karnych nie będzie. Przy tym Tymoszenko nieraz głosiła, że w 2010 roku Ukraina chciałaby nabyć tylko 25-27 miliardów m3, chociaż w kontrakcie zapisano 52 miliardy.
Najciekawsze w tej sytuacji jest to, że obietnice Putina o rezygnacji z sankcji karnych nie są potwierdzone żadnymi dokumentami. Innymi słowami, w każdej chwili, gdy tylko będzie mieć na to ochotę, Rosja może zmienić zdanie.
Przy czym Ukraina nie może niczego zrobić, chyba, że kolejny raz poskarży się Unii Europejskiej na nieuczciwą Rosję, która łamie obietnice.
Zresztą, eksperci nie mają wątpliwości, że w przyszłym roku mechanizm wpływów pozostanie taki sam, jak w tym roku. “Oficjalne umowy pozostają, tzn., że kontrakt, jako dokument zachowuje moc prawną. Jednak nieoficjalnie strony zawrą porozumienie analogiczne do tego: Za niedobór gazu przez Ukrainę Rosja nie ukarze jej grzywną” – uważa zastępca głównego dyrektora CIG, broker Dmitrij Ugolkow.
“Ukraina nie ma pieniędzy na zapłatę za gaz, którego nie zużywa i zmuszenie jej, by płacić za niezużyty gaz jest nierealne. Świetnie to rozumieją zarówno na Ukrainie, jak i w Rosji – zgadza się główny współpracownik Instytutu Geografii Rosyjskiej Akademii Nauk Dmitrij Orieszkin. – Wprowadzanie grzywny w ramach pragmatyzmu i biznesu jest po prostu nierozsądne i doprowadzi do ostatecznego rozerwania stosunków z Ukrainą, a my i tak będziemy musieli jakoś żyć z ukraińskimi sąsiadami: przez Ukrainę płynie rosyjski gaz do Europy”.
Obecne oświadczenia Millera i wrześniowe obietnice Putina to przygotowanie terytorium do gry politycznej, uważają eksperci. Rosja czeka na wyniki wyborów prezydenckich na Ukrainie, które odbędą się na początku przyszłego roku.
“Ktokolwiek by nie zwyciężył, Rosja, można tak powiedzieć, ogłasza “handlowe stanowisko” na okres postyczniowy – mówi Oreszkin. – Słowa Putina i Millera poszerzają pole dla manewrów i rokowań”.
Małgorzata Fijak/gazeta.ru/Kresy.pl





























