Ruch neopogański, marginalny w innych krajach Europy, zdobywa coraz silniejszą pozycję na Litwie. Wśród członków dominują młodzi ludzie, a jego ekspansję popiera część prawicowych polityków
Sami neopoganie nie lubią być określani tą nazwą, wolą określenie wyznawcy starożytnej litewskiej religii lub starożytnej religii Bałtów.
Największa wspólnota litewskich pogan “Romuva” (nazwa pochodzi od starożytnej, legendarnej świątyni pogańskiej) została zarejestrowana oficjalnie w 1992 roku i posiada dziś dwadzieścia oddziałów terenowych. Jej liderzy szacują, że obecnie na Litwie około 10 tysięcy osób jest wyznawcami starożytnych wierzeń. Liczbę tą, w skład której wchodzą wyłącznie osoby biorące udział w zorganizowanych obrzędach i świętach, należy jednak uważać za bardzo umowną. – Nie liczymy swoich członków, podobnie jak kościół katolicki nie mamy sformalizowanego członkostwa czy legitymacji – mówi Inija Trinkūnienė, jedna z liderów “Romuvy”.
Członkami “Romuvy” są przeważnie ludzie młodzi, często powiązani z różnymi subkulturami, zwłaszcza ze sceną metalową. Za neopoganina uważa się między innymi się jeden z najpopularniejszych litewskich piosenkarzy – Andrius Mamontovas.
Choć sama organizacja nie popiera oficjalnie żadnej siły politycznej, wielu jej członków działa w prawicowym Związku Ojczyzny. Przykładowo, wspomniana wyżej Inija Trinkūnienė kandydowała niedawno z ramienia tej partii w wyborach parlamentarnych. “W czasie jednego ze spotkań z wyborcami padło pytanie: “Czy to prawda, że Pani mąż jest przeciwko chrześcijaństwu?”. Odpowiedziałem, że mój mąż nie jest przeciwko chrześcijaństwu, tylko za litewskoskością” – opowiada.
Struktury “Romuvy” działają dziś w praktycznie każdym większym mieście. Każdy oddział ma swojego wodza, zwanego wajdelotą. Zależnie od potrzeb, może być ich w oddziale dwóch lub nawet więcej; do ich obowiązków należy organizacja życia religijnego wspólnoty. Wajdelotami mogą być również kobiety. Przed kilkoma laty po raz pierwszy wybrano zwierzchnika litewskich neopogan – kriwisa. – Nie mam jakichś szczególnych funkcji sakralnych, pełnię raczej rolę administratora – mówi Jonas Trinkūnas, pierwszy i jedyny dotychczas kriwis.
Choć litewscy neopoganie nie stanowią licznej grupy społecznej czy prężnego ruchu religijnego, cieszą się sympatią pewnych sił politycznych na Litwie, które wspierają ich dążenia do zarejestrowania się jako tradycyjnego litewskiego wyznania, równego innym religiom. W roku 2001 grupa posłów, w tym również obecny lider Żmudzinów Egidijus Skarbalius, zgłosili poprawkę do Ustawy o wspólnotach religijnych, w której postulowali, aby do 9 tradycyjnych wyznań na Litwie dopisać dziesiąte – starożytną religię Bałtów. Kwestia ta znajduje się także w oficjalnym programie ultraprawicowej partii Litewskie Centrum Narodowe, która żąda wręcz, aby wyznawcy tej religii byli wspierani przez litewskie państwo.
tr/Kurier Wileński/Kresy.pl





























