Kreml odrzucił propozycję prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa dotyczącą zamrożenia działań wojennych i wznowienia negocjacji rosyjsko-ukraińskich. Moskwa utrzymuje, że wstrzymanie walk zależy od decyzji władz w Kijowie.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odrzucił w sobotę apel prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa o zamrożenie wojny na Ukrainie i powrót do rozmów pokojowych. Propozycja została przedstawiona podczas forum rosyjsko-kazachskiego w Omsku, w obecności Władimira Putina.
Według Pieskowa rosyjski przywódca szczegółowo przedstawił Tokajewowi aktualną sytuację dotyczącą działań wojennych. Rzecznik zacytował Putina, który miał stwierdzić, że „zamrożenie konfliktu jako takiego jest niemożliwe, biorąc pod uwagę stanowisko Kijowa”.
Kreml przekonuje, że walki mogłyby zostać wstrzymane natychmiast, gdyby władze Ukrainy podjęły decyzje odpowiadające rosyjskim żądaniom. Putin podtrzymuje warunek wycofania wojsk ukraińskich z czterech obwodów, które Moskwa uznaje za część Rosji, oraz publicznej rezygnacji Kijowa z zamiaru przystąpienia do NATO.
Tokajew wcześniej ocenił, że porozumienie pokojowe mogłoby zostać osiągnięte po zamrożeniu konfliktu i wznowieniu negocjacji. Jednocześnie pochwalił – jak podał Reuters – „daleko idącą elastyczność dyplomatyczną” Putina.
„Jeśli mogę wyrazić swoją skromną opinię, skoro mnie o to poproszono, być może nadszedł czas, aby zamrozić ten konflikt i powrócić do stambulskiej formuły 2.0” – powiedział prezydent Kazachstanu.
Tokajew nawiązał do negocjacji prowadzonych przez Rosję i Ukrainę w Stambule po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji w 2022 roku, a następnie w 2025 roku. Rozmowy te nie doprowadziły do przełomu.
Kazachski przywódca ocenił, że dalszy proces pokojowy mógłby być prowadzony przy gwarancjach największych mocarstw, w tym Rosji.
„To wstyd, że młodzi ludzie umierają. Oni należą do bratnich narodów – Rosji i Ukrainy. To wszystko musi się skończyć. W przeciwnym razie skorzystają na tym przeciwnicy Rosji i narodu ukraińskiego” – oświadczył Tokajew.
Do jego apelu odniósł się minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Ocenił wystąpienie jako „realistyczne, wygłoszone w porę i mądre przesłanie”. Stwierdził, że Ukraina proponowała zatrzymanie wojny wzdłuż obecnej linii frontu i przejście do dyplomacji, lecz Kreml odrzuca tę możliwość.
Zdaniem Sybihy reakcja Moskwy pokazuje, że należy zwiększyć wywieraną na nią presję, zanim zgodzi się ona na realistyczne propozycje pokojowe.
reuters.com / Kresy.pl





























