Dwa tankowce zostały trafione w czasie, gdy znajdowały się u wybrzeży Omanu. Stało się to w pierwszą noc po deklaracji prezydenta USA Donalda Trumpa, że Cieśnina Ormuz jest otwarta dla żeglugi.
O ataku poinformowało Ministerstwo Obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Trafione tankowce to Mombasa i Al Bahiyah. Zginął członek jednej z załóg – obywatel Indii. Jeszcze ośmiu marynarzy zostało rannych – sześciu obywateli Indii i dwóch Ukrainy, jak zrelacjonowała agencja informacyjna Anadolu.
Według przekazanych informacji na pokładach obu statków doszło do pożarów, choć emirackie ministerstwo twierdzi, że zostały one opanowane. Zadeklarowało ono również, że władze ZEA rezerwują sobie „prawo do odpowiedzi” na tę akcję zbrojną.
Brytyjska organizacja nadzorującą morską nawigację (UKMTO) poinformowała w odrębnym komunikacie, że otrzymała zgłoszenie od kapitana tankowca, który został trafiony nieznanym pociskiem w maszynownię, po prawej burcie, około 40 mil morskich na północny wschód od Al-Chalhat w Omanie.
UKMTO poinformowało, że władze prowadzą dochodzenie w sprawie incydentu i zaleciły statkom przepływającym przez ten obszar zachowanie ostrożności.
Ataki na staki nastąpiły w warunkach wznowienia wojny przeciwko Iranowi przez Stany Zjednoczone. Cała noc z poniedziałku na wtorek została wypełniona amerykańskimi bombardowaniami terytorium Republiki Islamskiej.
Od sobotniego wieczora do niedzielnego popołudnia Amerykanie przeprowadzili szereg ataków rakietowych na Iran, co wyznaczyło największą eskalację wojny od podpisania memorandum rozejmowego 18 czerwca. Donald Trump zdążył już zresztą werbalnie zasygnalizować, że nie czuje się nim obecnie związany.
Ostatnie ataki są trzecią falą amerykańskich uderzeń z ubiegłego tygodnia. Amerykańscy wojskowi twierdzili w niedzielę, że porażonych zostało około 300 celów. Ich głównym celem jest osiągnięcie odstąpienia Iranu od zwierzchnictwa nad Cieśniną Ormuz, co zresztą obrazuje jak bardzo zminimalizowany został cel wojenny Waszyngtonu – teraz wyznaczony jako powrót do status quo ante bellum.
Geografia uderzeń amerykańskich pokazuje, że faktycznie są one skupione głównie na szeregu irańskich miast portowych nad Ormuzem: Banda-e Abbas, Sirik, Minab, wyspa Keszm.
W poniedziałek Trump ogłosił wznowienie blokady irańskich portów i wolę pobierania od wszystkich statków przepływających przez Ormuz opłaty w wysokości 20 proc. wartości ich ładunku. W poniedziałek prezydent USA notyfikował w Kongresie wznowienie wojny.
Dla Iranu zaś kontrola nad Ormuzem stała się celem fundamentalnym. Irańczycy atakują wszystkie statki, które próbują przepłynąć przez strategiczną cieśninę bez uzgodnienia z nimi, przez co chcą zamanifestować swoje zwierzchnictwo nad drogą wodną. „Ten strategiczny szlak jest ważniejszy niż kilkadziesiąt bomb atomowych i Islamska Republika Iranu będzie go chronić” – powiedział w niedzielę doradca najwyższego przywódcy Iranu, Mohsen Rezaee.
Irańczycy odpowiadają militarnie ostrzeliwując amerykańskie bazy wojskowe w regionie. W niedzielę było widać chmury dymu unoszące się nad stolicą Bahrajnu – Manamą, gdzie znajduje się baza 5. Floty USA. Irańczycy twierdzą również, i wskazują na to zdjęcie satelitarne, że zniszczyli hangar w bazie lotniczej im. Księcia Hasana Jordanii, gdzie miały znajdować się drony amerykańskie MQ-9 Reaper. W nocy Irańczycy kontynuowali uderzenia na amerykańskie bazy w regionie.
aa.com.tr/kresy.pl






























