Wiceszef MON Cezary Tomczyk powiedział w poniedziałek, że Polska przekazała Ukrainie „kilka” pocisków do systemu Patriot. Jak przekazał, decyzja była uzgodniona ze Stanami Zjednoczonymi i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.
Sprawa dotyczy pocisków PAC-3 do systemów przeciwlotniczych Patriot. Tomczyk przekonywał w poniedziałek w TVN24, że w zamian za przekazanie części uzbrojenia Polska otrzymała dodatkowe gwarancje dotyczące bezpieczeństwa. „Umówiliśmy się też z sekretarzem generalnym NATO i ze stroną amerykańską, że przekazanie tych kilku rakiet łączy się z czymś jeszcze — że gdyby Polska była zagrożona, to dostalibyśmy dziesięć razy więcej tego typu rakiet i systemów w ciągu pierwszej doby zagrożenia” — powiedział Cezary Tomczyk.
Wcześniej wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oświadczył, że przekazanie pocisków nastąpiło na prośbę sekretarza generalnego NATO Marka Rutte oraz m.in. naczelnego dowódcy amerykańskich sił w Europie gen. Alexusa Grynkewicha. Jak dodał, sprawę konsultowano z grupą państw użytkujących system Patriot.
Kosiniak-Kamysz zapewniał, że liczba przekazanych pocisków stanowi „margines naszych zdolności” i nie osłabia polskiej obrony powietrznej. Według niego taka ocena wynikała nie tylko ze stanowiska Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, ale także dowództwa amerykańskiego i sojuszniczego w Europie.
Decyzja wywołała spór polityczny po tym, jak pojawiły się informacje o przekazaniu Ukrainie części polskich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanej amunicji do systemów Patriot. Krytycznie odnieśli się do niej politycy opozycji oraz przedstawiciele otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego.
Tomczyk stwierdził w TVN24, że prezydent miał wiedzę o tej decyzji. Zarzucił też szefowi prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcinowi Przydaczowi nieprawdę w związku z twierdzeniem, że rząd miał odstąpić Ukrainie „kolejkę w amerykańskich fabrykach” przy zamówieniach dotyczących systemu Patriot.
Kosiniak-Kamysz mówił natomiast, że sprawa była omawiana na posiedzeniach Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego. Według szefa MON informacje o wniosku NATO, potrzebach strony ukraińskiej, a następnie o samym przekazaniu pocisków trafiały w kolejnych tygodniach do Kancelarii Prezydenta i Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Zobacz: MON ujawnia skalę pomocy dla Ukrainy. Wśród donacji były pociski PAC-3 do Patriotów [+VIDEO]
Szef BBN Bartosz Grodecki odrzucił jednak sugestie, że prezydent lub Biuro Bezpieczeństwa Narodowego uczestniczyli w procesie decyzyjnym. Wpis w tej sprawie zamieścił w poniedziałek wieczorem na platformie X.
„W kwestii przekazywania sprzętu Ukrainie warto przypomnieć jeden fakt: jest to wyłączna kompetencja Rady Ministrów” — napisał Grodecki.
Jak zaznaczył, decyzje dotyczące donacji zapadają w trybie niejawnym, a obowiązujące procedury nie przewidują konsultacji ani udziału prezydenta lub BBN.
„Dlatego wszelkie próby łączenia Prezydenta RP lub BBN z tym procesem oraz sugerowanie prowadzonych konsultacji są nieuprawnione. To nic innego jak próba rozmycia odpowiedzialności i uchylenia się od konsekwencji decyzji, które zgodnie z prawem podejmuje wyłącznie rząd” — ocenił szef BBN.
Po wybuchu sporu Kosiniak-Kamysz zapowiedział odtajnienie informacji o wszystkich donacjach przekazanych Ukrainie w latach 2022–2026. Według danych MON łączna wartość polskiej pomocy wojskowej wyniosła około 16,45 mld zł. Z tej kwoty 14,9 mld zł przypadło na lata 2022–2023, a około 1,55 mld zł na lata 2024–2026.
bankier.pl / Kresy.pl





























