Prezydent Litwy zatwierdził w poniedziałek skład nowego rządu Litwy wyłonionego po przetasowaniach w koalicji rządzącej. Stanowisko ministra spraw zagranicznych stracił polityk polskiej narodowości Władysław Kondratowicz.
Na czele gabinetu stanął przewodniczący głównego stronnictwa rządzącego – Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej (LSDP), Mindaugas Sinkevičius. Zastępuje on na stanowisku szefa rządu Ingą Ruginienė. Nowy rząd powstał w związku z przebudową koalicji rządzącej. Socjaldemokraci doprowadzili do usunięcia z niej populistycznego “Świtu nad Niemnem” (NA) i zastąpienia go Związkiem Demokratów “W imię Litwy” (DSVL). Ten drugi wraca do koalicji po usunięciu latem zeszłego roku. Także na wniosek socjaldemokratów.
Ośmiu ministrów z rządu Ruginienė żegna się ze swoimi stanowiskami. Wśród nich Władysław Kondratowicz, który pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych Litwy od grudnia 2024 roku.
Kondratowicz był jednym z dwojga ministrów polskiej narodowości. Swoją karierę zaczynał w Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, ale w maju 2023 r. Kondratowicz objął stanowisko dyrektora administracji Samorządu Rejonu Wileńskiego, po tym jak władzę nad nim przejął Robert Duchniewicz działający z LSDP.
To właśnie wpływom Duchniewicza, który jest wiceprzewodniczącym socjaldemokratów, Kondratowicz, skądinąd doświadczony biurokrata, zawdzięczał pozycję ministra w tak ważnym resorcie.
Swoje miejsce w rządzie utrzymała natomiast Rita Tamašunienė, sprawująca od zeszłego roku funkcję ministra sprawiedliwości.
Cieniem na jego karierze położyła się sprawa litewskich ciężarówek, jakie utknęły w zeszłym roku na Białorusi.
Rząd Litwy zdecydował 29 października o zamknięciu dwóch ostatnich czynnych przejść na granicy z Białorusią do końca listopada pod wpływem czterokrotnego wlotu w przestrzeń powietrzną Litwy balonów przemytniczych, co powodowało konieczność wstrzymywania ruchu na lotniskach w Wilnie i Kownie. Władze Litwy oskarżały oficjalny Mińsk o przymykanie oczu na działalność przemytników. W wyniku nagłej decyzji rządu Litwy na Białorusi utknęło ponad tysiąc ciężarówek należących do litewskich firm transportowych.
Po pewnym czasie białoruskie służby zaczęły kierować je na płatne parkingi, gdzie dobowy koszt postoju sięgał 120 euro. Wywołało to sprzeciw litewskich przedsiębiorców, którzy postulowali otwarcie granicy.
Wobec takie sytuacji rząd Litwy 20 listopada zdecydował się otworzyć wspomniane dwa przejścia graniczne mimo, że wcześniej twierdził, iż będą one zamknięte co najmniej do 30 listopada.
Mimo tego, część litewskich ciężarówek pozostała zatrzymana na białoruskich parkingach, a przewoźnicy nie mogli przywrócić ich do działania w swoich firmach. Nie potrafiąc rozwiązać problemu władze Litwy apelowały do Komisji Europejskiej o pomoc.
Ciężarówki zostały zwolnione przez Białorusinów dopiero w marcu bieżącego roku, gdy do Mińska udała się delegacja samych przedsiębiorców i osiągnęła porozumienie z władzami Białorusi.
wilno.tvp.pl/kresy.pl































