Turcja planuje sprzedać rosyjskie przeciwlotnicze systemy rakietowe S-400 krajowi trzeciemu, żeby wrócić do amerykańskiego programu myśliwców F-35. Jako najbardziej prawdopodobnego nabywcę wskazano Koreę Południową, ale rosyjscy politycy przypominają, że odsprzedaż takich systemów wymaga zgody Moskwy – wynika ze źródeł portalu Euractiv
Pozbycie się systemów S-400 umożliwiłoby Ankarze powrót do programu myśliwców F-35, z którego kraj ten został wykluczony w 2019 roku po zakupie rosyjskiego uzbrojenia. Według Waszyngtonu ich posiadanie mogło zagrażać amerykańskim technologiom, ponieważ systemy te byłyby zdolne do zbierania danych radarowych o myśliwcach F-35.
Waszyngton żądał wówczas, aby Turcja zrezygnowała z rosyjskich systemów na rzecz amerykańskich Patriotów, ale władze tureckie nie zgodziły się na to rozwiązanie. Po wykluczeniu Turcji z programu F-35 tureckie firmy straciły udział w łańcuchu dostaw części i komponentów do tych myśliwców.
W przeddzień szczytu NATO zaplanowanego na 7–8 lipca pojawiły się doniesienia, że Turcja może sprzedać rosyjskie systemy S-400 Korei Południowej, aby wrócić do programu myśliwców F-35 i sfinalizować zakup samolotów od USA – podał Euractiv.
Sprzedaż S-400 w zamian za powrót do F-35
„Każdy przełom w kwestii F-35 może zależeć od porozumienia, zgodnie z którym Turcja sprzeda swój system S-400 państwu trzeciemu, a nie zwróci go Rosji. Jako jeden z możliwych nabywców wymieniana jest Korea Południowa” — podał portal, powołując się na źródło w jednym z regionalnych wywiadów.
W Moskwie podkreślono, że sprzedaż lub przekazanie rosyjskich S-400 innemu państwu nie może odbyć się bez zgody Rosji. Taki warunek miał wynikać z zasad obowiązujących przy kontraktach wojskowych.
„W każdym kontrakcie wojskowym obowiązkowo wskazuje się, że zakupu w żadnym wypadku nie wolno przekazywać ani odsprzedawać stronie trzeciej — inaczej grupy przestępcze dawno niszczyłyby się nawzajem z wyrzutni rakietowych, a obiegu broni nie dałoby się w żaden sposób kontrolować. Dla Turcji jest to oczywiście kwestia polityczna i swego czasu dokonała ona wyboru na rzecz naszych systemów S-400, rzeczywiście najlepszych na świecie” — powiedział pierwszy zastępca przewodniczącego komisji obrony Dumy Państwowej Aleksiej Żurawlow.
Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow w 2024 roku również mówił, że sprzedaż S-400 przez stronę turecką jest niemożliwa bez uzgodnienia z Moskwą. Kreml nie uznawał jednak, by temat możliwego zwrotu systemów przez Ankarę miał wpływać na relacje między Rosją a Turcją.
Według zeszłorocznych doniesień Bloomberga – Turcja była skłonna zwrócić Rosji systemy. Ta kwestia miała zostać poruszona podczas grudniowego spotkania Recepa Tayyipa Erdoğana z Władimirem Putinem.
Trump zapowiadał gest wobec Ankary
Na możliwy powrót Turcji do programu F-35 wcześniej wskazywał prezydent USA Donald Trump. Podczas spotkania z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem w Białym Domu 25 czerwca amerykański przywódca zasugerował, że może podjąć decyzję korzystną dla Turcji i prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana.
„On jest członkiem NATO. Niektórzy tak go nie postrzegają, ale w rzeczywistości tak jest. Jest silnym członkiem NATO. Tak, prawdopodobnie zrobię coś, co bardzo go ucieszy” — powiedział Trump.
Administracja Trumpa wcześniej powiadomiła Kongres USA o zamiarze zatwierdzenia sprzedaży amerykańskich silników o wartości 613 mln euro dla KAAN, tureckiego myśliwca piątej generacji znajdującego się na etapie opracowywania.
Sprzeciw Izraela i Grecji
Potencjalny zakup amerykańskich myśliwców przez Turcję budzi sprzeciw Izraela i Grecji. Oba państwa argumentują, że sprzedaż takich samolotów Ankarze osłabiłaby ich przewagę technologiczną i zmieniłaby układ sił wojskowych w regionie.
W maju ambasador Izraela w Grecji Noam Katz oświadczył, że zachowanie Turcji w regionie jest wystarczającym powodem, by Waszyngton odrzucił prośbę Ankary o wznowienie udziału w programie F-35.
„Decyzję podejmą Amerykanie, a Ameryka ma swoje interesy. Izrael uważa, że w tej chwili dostarczenie tych samolotów Turcji nie jest pożądanym krokiem dla naszego regionu” — stwierdził Katz.
Izraelskie obawy dotyczą także komponentów F-35 produkowanych i opracowywanych przez izraelskie firmy. Według źródeł w izraelskich służbach bezpieczeństwa, „Jerozolima raczej nie ucieszy się, jeśli te komponenty trafią do tureckiego myśliwca”.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczał, że „poważnie” traktuje groźby prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana w ramach konfliktu dyplomatycznego między państwami i zamierza omówić ten problem z USA.
Kresy.pl/euractiv.com






























