Ukraińska feministka i publicystka Tamara Zlubina napisała na łamach Gazety Wyborczej, że po kampanii wyborczej i zwycięstwie Karola Nawrockiego przestała odczuwać „ciepłe emocje” wobec Polski. Stwierdziła też, że gdy słyszy język polski, reaguje „podobnie jak na rosyjski”.
Ukraińska feministka i publicystka Tamara Zlubina opublikowała na łamach „Gazety Wyborczej” tekst poświęcony pogarszającym się relacjom polsko-ukraińskim. Autorka, przedstawiana jako filozofka, publicystka i działaczka feministyczna kierująca projektem naukowo-medialnym „Gender w Detalach”, obarcza Polskę odpowiedzialnością za kryzys w stosunkach między oboma państwami.
Zlubina napisała, że Polska, nie odnawiając pomników UPA, miała naruszyć umowę o ochronie miejsc pamięci i pochówków ofiar wojen oraz represji politycznych z 1994 roku. Wskazała również na protesty rolnicze i wysypywanie ukraińskiego zboża na tory, które – jak stwierdziła – „wywołało już poważny niepokój”.
Autorka oskarżyła polskie władze o wykorzystywanie nastrojów antyukraińskich w polityce. „Przekraczając granice rozsądku (…) budzą w nas pamięć historyczną” – napisała.
Zlubina podkreśliła, że po kampanii wyborczej i zwycięstwie Karola Nawrockiego zmieniło się jej nastawienie do Polski.
„Moje emocjonalne nastawienie zmieniło się tak bardzo, że kiedy słyszę język polski, reaguję podobnie jak na rosyjski. Czuję niechęć i mam ochotę odejść jak najdalej” – napisała na łamach „Gazety Wyborczej”.
W tekście autorka odniosła się także do rzezi wołyńskiej. Stwierdziła, że nie zamierza usprawiedliwiać swoich rodaków, ale jednocześnie podważyła liczbę 100 tys. polskich ofiar i napisała, że „każda strona miała swoje powody do działania”.
Zlubina stwierdziła również, że Polska domaga się przeprosin od Ukrainy, ale sama także powinna przeprosić Ukraińców. W tym kontekście napisała o „20 tysiącach Ukraińców zabitych przez Armię Krajową”.
W zakończeniu tekstu publicystka postawiła pytanie dotyczące polskiego podejścia do Ukrainy i Rosji.
„Co jest dla was lepsze na dawnych Kresach Wschodnich: Ukraina z pomnikami UPA i bez żadnych współczesnych roszczeń wobec Polski czy Rosja, która, jak uważa całkiem sporo Polaków, niedawno zabiła waszego prezydenta i znaczną część elity politycznej?” – napisała.
Przypomnijmy, że ponad połowa Polaków deklaruje, że decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” pogorszyła ich stosunek do Ukrainy i Ukraińców. Tak wynika z najnowszego badania SW Research przeprowadzonego dla rp.pl.
W sondażu zapytano respondentów, czy nadanie przez prezydenta Ukrainy jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” wpłynęło na ich stosunek do Ukrainy i jej obywateli. 51,9 proc. uczestników badania odpowiedziało, że decyzja Zełenskiego pogorszyła ich nastawienie.
31,9 proc. badanych wskazało, że ich postawa wobec Ukrainy i Ukraińców nie uległa zmianie. Pozytywny wpływ decyzji ukraińskiego prezydenta zadeklarowało 4,5 proc. respondentów. Brak zdania w tej sprawie miało 11,7 proc. ankietowanych.
Wyniki badania skomentowała Justyna Sobczak z SW Research. Zwróciła uwagę, że negatywny wpływ decyzji Zełenskiego częściej deklarowali mężczyźni niż kobiety.
„Decyzja Wołodymyra Zełenskiego negatywnie wpłynęła na sposób postrzegania Ukrainy i Ukraińców częściej w przypadku mężczyzn (59 proc.) niż kobiet (46 proc.). Ze względu na wiek gorszy stosunek do Ukrainy i jej obywateli najczęściej deklarują osoby do 24 roku życia (56 proc.)” – powiedziała Sobczak.
Według przedstawicielki SW Research pogorszenie nastawienia częściej wskazywały także osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym oraz respondenci o niższych dochodach.
„Takie zdanie podziela blisko sześciu na dziesięciu badanych z wykształceniem zasadniczym zawodowym (57 proc.) i prawie tyle samo respondentów (58 proc.) o dochodach nie wyższych niż 3000 zł netto. Częściej niż pozostali z taką opinią zgadzają się respondenci z miast o wielkości od 100 tys. do 199 tys. mieszkańców (63 proc.)” – dodała.
Kresy.pl/Gazeta Wyborcza































