Były prezydent Boliwii Evo Morales oskarżył USA i rząd Rodrigo Paza o przygotowywanie operacji wojskowej przeciwko niemu. Władze Boliwii wiążą Moralesa i jego zwolenników z protestami, blokadami oraz destabilizacją państwa. Morales rządził Boliwią w latach 2006–2019, a popularność zdobył m.in. dzięki sprzeciwowi wobec eksploatacji krajowych złóż przez zagraniczne koncerny.
W piątek w Boliwii były prezydent Evo Morales oskarżył Stany Zjednoczone oraz rząd obecnego prezydenta Rodrigo Paza o przygotowywanie operacji wojskowej, której celem miałoby być jego zatrzymanie lub zabicie. Oświadczenie pojawiło się w czasie narastających napięć politycznych i społecznych w kraju.
Morales oskarża USA i boliwijski rząd
„USA nakazały rządowi Rodrigo Paza przeprowadzenie operacji wojskowej, przy wsparciu DEA i amerykańskiego Dowództwa Południowego, aby mnie zatrzymać albo zabić” — napisał były prezydent Boliwii Evo Morales w mediach społecznościowych.
EEUU ordenó al gobierno de Rodrigo Paz ejecutar una operación militar, con el apoyo de la DEA y el Comando Sur norteamericano, para detenerme o matarme.
Entre los impulsores de esa acción están el exministro de Gobierno de Gonzalo Sánchez de Lozada -que fugó a Miami luego de la…— Evo Morales Ayma (@evoespueblo) May 15, 2026
Morales oskarżył także władze Boliwii i Stanów Zjednoczonych o prowadzenie przeciwko niemu kampanii „oszczerstw, zniewag i oskarżeń bez dowodów”. Według byłego prezydenta w regionie Tropiku Cochabamby rozmieszczono żołnierzy i zagranicznych agentów.
Były prezydent wskazał jako domniemanych organizatorów operacji byłego ministra spraw wewnętrznych Carlosa Sáncheza Berzaína oraz wiceministra obrony społecznej Ernesto Justiniano. W drugim z cytowanych tekstów Morales powiązał z rzekomą operacją także 9. Dywizję Armii pod dowództwem pułkownika Franza Andrade Lozy oraz strukturę F-10 podległą głównodowodzącemu sił zbrojnych generałowi Víctorowi Hugo Balderramie.
„Rząd obiecał awansować go na generała i mianować dowódcą sił zbrojnych, jeśli rozprawi się z Evo” — stwierdził Morales, odnosząc się do pułkownika Franza Andrade Lozy.
Były prezydent odrzuca zarzuty władz
W swoim programie radiowym Morales przekonywał, że członkowie wywiadu wojskowego oraz amerykańscy agenci antynarkotykowi mieli przygotować operację jego zatrzymania między piątkiem a sobotą.
„Mówię: niech mnie osądzą, niech mnie zatrzymają, oby tylko mnie nie zabili” — powiedział Morales podczas programu radiowego, cytowany przez boliwijskie media.
Były prezydent odrzucił również oskarżenia władz, które wiążą go z gwałtownymi protestami i domniemanymi związkami z handlem narkotykami. Według Moralesa rząd próbuje uzasadnić militaryzację regionów, w których nadal posiada on polityczne zaplecze.
Morales twierdził ponadto, że jest ofiarą „kampanii dyskredytacji, zniewag i oskarżeń bez dowodów” prowadzonych przez „ekspertów od brudnej wojny i fake newsów”. Wśród osób zaangażowanych w te działania wymienił argentyńskiego konsultanta Fernando Cerimedo.
Nakaz zatrzymania i sprawa karna
Obecnie wobec Moralesa obowiązuje nakaz zatrzymania w sprawie dotyczącej handlu ludźmi z okolicznościami obciążającymi. Prokuratura Boliwii potwierdziła we wtorek, że będzie domagać się dla byłego prezydenta kary 20 lat więzienia w postępowaniu dotyczącym relacji, jaką miał utrzymywać z nieletnią pod koniec swojej prezydentury.
Morales przebywa w regionie upraw koki Chapare, w rejonie Tropiku Cochabamby, gdzie jest chroniony przez swoich zwolenników. Były prezydent nie stawił się na wezwania władz i od czasów prezydentury Luisa Arce oskarża instytucje państwowe o sfabrykowanie sprawy przeciwko niemu.
Paz zapowiada konsekwencje prawne
Po zaostrzeniu retoryki władz wobec Moralesa i jego stronników prezydent Rodrigo Paz oświadczył w piątek, że osoby próbujące niszczyć demokrację będą musiały odpowiedzieć przed wymiarem sprawiedliwości.
Gálvez obciążył Moralesa odpowiedzialnością za ofiary śmiertelne podczas protestów.
Protesty i blokady pogłębiają kryzys
W Boliwii protesty i blokady nadal obejmują różne regiony kraju. Napięcia społeczne narastają na tle kryzysu gospodarczego, niedoborów paliwa oraz sporów w obozie rządzącym.
Pracownicy sektora publicznego, górnicy oraz środowiska zrzeszone w Centralnej Organizacji Robotniczej Boliwii prowadzą od 12 dni bezterminowy strajk generalny i blokady dróg. Protesty rozpoczęły się od przedstawienia ponad 100 postulatów związkowych, a następnie zaostrzyły się po tym, jak środowiska chłopskie Ajmarów z Altiplano zaczęły domagać się dymisji prezydenta Rodrigo Paza.
Blokady głównych dróg utrudniają zaopatrzenie oraz dystrybucję paliwa i żywności w La Paz. Władze i część państw regionu przedstawiają sytuację jako zagrożenie dla porządku demokratycznego, natomiast środowiska protestacyjne wiążą ją z kryzysem gospodarczym i brakami zaopatrzeniowymi.
W piątek prezydent Argentyny Javier Milei wysłał dwa samoloty Hercules do transportu żywności z regionów produkcyjnych do miast dotkniętych blokadami. Następnie Argentyna, Chile, Kostaryka, Ekwador, Gwatemala, Panama, Paragwaj i Peru podpisały wspólne oświadczenie dotyczące „sytuacji humanitarnej” w Boliwii, odrzucając działania wymierzone w destabilizację porządku demokratycznego i instytucji konstytucyjnego rządu.
W sobotę argentyński influencer Agustín Antonetti opublikował wpis ostrzegający przed „zamachem stanu” organizowanym przez „grupy terrorystyczne odpowiadające Evo Moralesowi”, którego celem miałoby być uniemożliwienie zatrzymania byłego prezydenta.
Z kolei dziennikarz Ollie Vargas udostępnił nagranie majace przedsatawiać rdzennych mieszkańców, którzy zebrali się przy rezydencji Evo Moralesa, aby go chronić..
Rural indigenous communities have surrounded Evo Morales’ residence to protect him. Leaked docs (attached below) show US armed forces & Bolivian police preparing a joint operation to kidnap him & massacre villagers.
“If we surrender now, how will our future generations live?” https://t.co/BQRA63F8tl pic.twitter.com/VMHWssW1Le
— Ollie Vargas (@Ollie_Vargas_) May 16, 2026
Obalenie Moralesa w 2019 roku
W październiku 2019 roku w Boliwii wybuchły protesty uliczne po tym, jak opozycja oskarżyła władze o nieprawidłowości przy podliczaniu wyników wyborów prezydenckich wygranych przez Moralesa.
Rządzący Boliwią od 2006 roku Morales miał uzyskać prawie 47 proc. poparcia. Jego główny konkurent, Carlos Mesa, otrzymał ponad 36 proc. głosów. Wcześniej partia Moralesa wygrała także wybory parlamentarne.
Zwolennicy opozycji wywołali zamieszki w głównych miastach kraju. W ich trakcie demolowano m.in. lokalne komisje wyborcze i urzędy. W jednej z miejscowości spalono karty wyborcze zgromadzone w komisji. Doszło także do starć z policją.
Większość przeciwników Moralesa mieszkała w dużych ośrodkach miejskich, podczas gdy wieś masowo popierała ówczesnego prezydenta. Ponieważ głosy z obszarów wiejskich były podliczane później, początkowo niewielka różnica poparcia między dwoma głównymi kandydatami zaczęła rosnąć. Stało się to dla zwolenników opozycji pretekstem do oskarżenia władz o sfałszowanie wyborów. Taką sugestię przedstawił sam Mesa. Moralesa skrytykował również amerykański Departament Stanu.
Morales oskarżył opozycję o przygotowywanie puczu. 10 listopada 2019 roku ogłosił jednak, że zgadza się na powtórzenie wyborów. Następnie złożył dymisję po żądaniu sformułowanym przez głównodowodzącego armią i komendanta głównego policji.
Władzę przejęła przedstawicielka liberalnego obozu opozycyjnego, wiceprzewodnicząca Senatu Jeanine Áñez, choć konstytucja Boliwii nie przewiduje takiej zasady. Rezygnacja Moralesa, a także wiceprezydenta oraz przewodniczących obu izb parlamentu, powinna zostać zatwierdzona przez parlament. Obóz Áñez uniemożliwiał jednak jego posiedzenie.
Gdy pod gmachem Senatu pojawiła się Adriana Salvatierra, przewodnicząca tej izby, która chciała wycofać rezygnację i zwołać posiedzenie, została poturbowana przez policję. Zgodnie z boliwijską konstytucją Salvatierra powinna przejąć obowiązki głowy państwa w przypadku rezygnacji prezydenta i wiceprezydenta. W protestach zwolenników Moralesa, tłumionych przez policję, zginęło 36 osób, a około 800 zostało rannych. Ostatecznie deputowani partii Moralesa zgodzili się w parlamencie na przeprowadzenie przedterminowych wyborów, do których nie dopuszczono obalonego prezydenta.
Po tych wydarzeniach Morales wyjechał do Argentyny, gdzie uzyskał azyl polityczny. Po rocznym wygnaniu wrócił do kraju w listopadzie 2020 roku. Już na granicy, w mieście Villazón, na byłego wieloletniego prezydenta czekał tłum tysięcy Boliwijczyków.
Carlos Mesa, główny konkurent Evo Moralesa w wyborach prezydenckich z 2019 roku, rządził już Boliwią w latach 2003–2005, lecz podał się do dymisji przed upływem kadencji w związku z masowymi protestami biedniejszych grup społecznych oraz rdzennej ludności indiańskiej. Protestujący domagali się zwiększenia opłat publicznych nakładanych na podmioty eksploatujące boliwijskie złoża gazu ziemnego, a nawet ich nacjonalizacji.
Jednym z przywódców tamtych protestów był wywodzący się z plemienia Ajmarów Morales, który od tego czasu utrzymywał znaczną popularność wśród mas ludowych. Lewicowy prezydent doprowadził do upaństwowienia sektora gazowego i trzykrotnego wzrostu wpływów z wydobycia gazu do budżetu państwa. Dzięki temu w referendum z 2009 roku przyjęto zaproponowaną przez niego nową konstytucję.
Kresy.pl/X/Europa Press































