Władze Gdyni analizują budowę kolei linowej, która miałaby połączyć centrum miasta z północnymi dzielnicami. Projekt jest na wstępnym etapie, ale już budzi pytania o koszty, przebieg trasy oraz bezpieczeństwo infrastruktury portowej.
Gdynia rozważa budowę miejskiej kolei linowej jako alternatywnego środka transportu między centrum a północnymi dzielnicami miasta. Trasa miałaby poprawić dojazd m.in. w kierunku Oksywia, Obłuża, Pogórza i Babich Dołów, czyli rejonów, które od lat zmagają się z problemami komunikacyjnymi.
Według lokalnych mediów pomysł ma być odpowiedzią na przeciążenie układu drogowego, zwłaszcza Estakady Kwiatkowskiego i ulicy Janka Wiśniewskiego. Kolej linowa miałaby umożliwić przejazd ponad terenami, na których budowa klasycznej infrastruktury kolejowej lub drogowej byłaby trudna, kosztowna albo wymagałaby długich procedur.
Projekt nie jest jeszcze przesądzony. Miasto przygotowuje postępowanie na opracowanie koncepcji programowej. W budżecie zabezpieczono na ten cel około 1,1 mln zł. Opracowanie ma objąć m.in. analizę korytarza transportowego między Oksywiem, w rejonie skrzyżowania ul. Zielonej z ul. Bosmańską, a centrum Gdyni, w rejonie placu Konstytucji przy Dworcu Głównym. Ma też wskazać możliwe technologie, czas przejazdu, przepustowość, wpływ na środowisko, warunki atmosferyczne oraz kwestie bezpieczeństwa. Według medialnych szacunków sama realizacja inwestycji mogłaby kosztować nawet około 400 mln zł.
Zwolennicy pomysłu przekonują, że kolej linowa może być elementem normalnego transportu publicznego, a nie wyłącznie atrakcją turystyczną. Łukasz Piesiewicz z klubu Koalicja Obywatelska, Ruchy Miejskie i Lewica, Miasto Wspólne wskazuje, że podobne rozwiązania funkcjonują już w innych europejskich miastach. „13 grudnia pod Paryżem uruchomiono 4-stacyjną kolejkę linową od ostatniej stacji metra z przepustowością 1,6 tys. pasażerów na godzinę, kilka razy tańsze rozwiązanie niż wydłużanie metra. W Tuluzie podobne, 3-stacyjne rozwiązanie działa od 2022 roku” – wskazuje.
Jednym z najważniejszych problemów pozostaje możliwy przebieg kolei nad terenami portowymi. Port w Gdyni jest infrastrukturą strategiczną, wykorzystywaną również do transportów wojskowych. Z tego powodu część komentatorów i radnych wskazuje, że przed dalszymi pracami konieczne będą uzgodnienia z portem, wojskiem oraz instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo.
Władze miasta prowadziły już wstępne rozmowy z potencjalnymi partnerami. Odbyło się m.in. spotkanie z przedstawicielami Grupy PKL S.A., czyli Polskich Kolei Linowych. Rozmowy dotyczyły procesu inwestycyjnego oraz ewentualnego udziału spółki jako inwestora lub operatora.
Krytycy projektu przekonują, że mieszkańcy północnych dzielnic oczekują przede wszystkim realnej poprawy dojazdu, remontu Estakady Kwiatkowskiego i inwestycji drogowych, a nie odległych koncepcji. Zwolennicy wskazują natomiast, że kolej linowa mogłaby uniezależnić część transportu od korków i ograniczeń terenowych.
W Gdyni działa już krótka kolejka na Kamienną Górę, ale ma ona charakter turystyczny. Planowany system na północ miasta miałby pełnić funkcję komunikacyjną.
Czytaj też:
Tatrzańskie kolejki linowe znów w polskich rękach
Kto blokuje terminal zbożowy w Gdyni? Komisja Europejska odrzuca zarzuty
Kresy.pl / Trójmiasto
































