Władze Kataru, położonego na wybrzeżu Zatoki Perskiej potwierdzają, że komercyjny statek towarowy został zaatakowany przy pomocy drona na wodach terytorialnych tego emiratu.
Statek został trafiony w niedzielę rano w pobliżu portu Musajid na wschodnim wybrzeżu półwyspowego emiratu. Jak twierdzi katarskie Ministerstwo Obrony statek płynął z Abu Zabi – stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po uderzeniu drona miało dojść do niewielkiego pożaru. Katarskie ministerstwo podało jednak, że został on opanowany, a statek mógł kontynuować wchodzenie do musajidzkiego portu, jak podał portal The Peninsula. Nazwa jednostki nie została określona w oświadczeniu instytucji.
Atak potwierdził brytyjski Urząd do Morskich Operacji Handlowych (UKMTO). Statek został trafiony około 23 mil morskich od wybrzeży Kataru, twierdzi portal Shafaq. Do incydentu doszło po tym, jak „Wall Street Journal” poinformował, że urzędnicy w administracji prezydenta Donalda Trumpa omawiali możliwość wznowienia bezpośredniej eskorty okrętów USA dla statków handlowych tak, by przełamać irańską blokadę Cieśniny Ormuz.
W sobotę irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ostrzegł, że każdy atak na irańskie tankowce lub statki handlowe wywoła „zmasowany atak” na regionalne aktywa i statki USA, przypomniał katarski portal.
Atak na statek z Emiratów nie wydaje się przypadkowy. ZEA był zdecydowanie najczęstszym celem irańskich uderzeń odwetowych – szacunki są różnie, ale liczba wystrzelonych przeciwko nim od 28 lutego irańskich rakiet i dronów z pewnością przekracza 2 tys.
Nie było zaskoczeniem, że to ZEA stały się celem irańskiego pokazu siły w odpowiedzi na rozpoczęcie przez Amerykanów operacji „Projekt Wolność”, przejawiającej się wpłynięciem trzech ich niszczycieli do Cieśniny Ormuz. Wystrzelone we wtorek 12 pocisków, trzy rakiety manewrujące oraz cztery drony doprowadziły do pożaru instalacji naftoportu w emirackiej Fudżajrze. W środę nastąpił kolejny atak na Emiraty.
thepeninsulaqatar.com/shafaq.com/kresy.pl






























