Zjednoczone Emiraty Arabskie uruchomiły systemy obrony powietrznej po kolejnym ataku rakietowym ze strony Iranu. Według władz w Abu Zabi przechwytywane były rakiety balistyczne i drony, a atak uznano za poważną eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Równolegle Iran i Stany Zjednoczone przygotowują się do dalszych rozmów pokojowych, choć nie ustalono jeszcze ich terminu.
W czasie tymczasowego zawieszenia broni w wojnie na Bliskim Wschodzie Zjednoczone Emiraty Arabskie zmobilizowały obronę powietrzną do odparcia kolejnego ataku rakietowego ze strony Iranu. Ministerstwo Obrony ZEA poinformowało, że systemy obronne niszczą wrogie pociski oraz drony.
„Ministerstwo Obrony potwierdza, że dźwięki słyszane w różnych regionach kraju są wynikiem działań emirackich systemów obrony powietrznej wobec rakiet balistycznych i krążących dronów” — podało Ministerstwo Obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Resort przekazał również, że zagrożenie jest nadal zwalczane. „Systemy obrony powietrznej ZEA aktywnie zwalczają rakiety i zagrożenia ze strony bezzałogowców” — dodało ministerstwo.
Drugi incydent i skutki wcześniejszego uderzenia
Był to drugi atak rakietowy na Zjednoczone Emiraty Arabskie od czasu wprowadzenia czterotygodniowego zawieszenia broni między USA i Izraelem a Iranem. W poniedziałek resort obrony ZEA informował o przechwyceniu trzech irańskich pocisków. W wyniku wcześniejszego ataku doszło m.in. do pożaru w porcie naftowym Fudżajra, gdzie znajduje się duża amerykańska baza wojskowa.
Tego samego dnia władze Iranu opublikowały mapę rozszerzającą ich kontrolę morską poza cieśninę Ormuz. Obszar ten obejmuje m.in. wybrzeża ZEA, w tym kluczowe porty Fudżajra i Chur Fakkan nad Zatoką Omańską. Irańska telewizja państwowa podała, że ataki na Emiraty były odpowiedzią na „awanturnictwo wojsk USA”.
W poniedziałek minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi oświadczył, że ostatnie wydarzenia pokazują, iż „nie ma militarnego rozwiązania kryzysu”. Ostrzegł również Stany Zjednoczone i ZEA, by nie wchodziły w „bagno”.
Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich uznały atak na swoje terytorium za poważną eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Abu Zabi wskazało, że daje to państwu prawo do reakcji.
Reakcja USA i sytuacja w cieśninie Ormuz
Po wymianie ognia między amerykańskimi wojskami a irańskimi jednostkami w cieśninie Ormuz Waszyngton ocenił, że Iran nie naruszył zawieszenia broni. „Nie szukamy walki. Na razie zawieszenie broni na pewno obowiązuje, ale będziemy bardzo, bardzo uważnie to obserwować” — powiedział we wtorek na konferencji prasowej szef Pentagonu Pete Hegseth.
5 maja amerykańska Marynarka stwierdziła, że zatopiła sześć małych irańskich łodzi oraz przechwyciła irańskie pociski manewrujące i drony po tym, jak prezydent Donald Trump ogłosił eksportę tankowców przez Cieśninę Ormuz. Według Pentagonu w Zatoce Perskiej utknęło 22 500 marynarzy na ponad 1550 statkach handlowych.
Równolegle Iran i Stany Zjednoczone przygotowują się do kolejnych rozmów pokojowych. Termin spotkania nie został jeszcze wyznaczony z powodu sporu o warunki przyszłego porozumienia. Prezydent USA Donald Trump naciska, aby Teheran całkowicie zrezygnował ze swoich zdolności nuklearnych, czemu sprzeciwiają się irańskie władze.
Skala ataków po zawieszeniu broni
Generał Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów poinformował, że od ogłoszenia zawieszenia broni 7 kwietnia Iran dziewięć razy ostrzelał statki handlowe, przejął dwa kontenerowce i ponad 10 razy zaatakował siły USA.
Mimo tych działań Caine ocenił, że irańskie ataki nie przekroczyły progu wznowienia dużych operacji bojowych. „Nie osiągnęły na tym etapie progu wznowienia poważnych działań bojowych” – powiedział Caine reporterom.
Generał zaznaczył, że ocena tego, czy doszło do naruszenia zawieszenia broni, ma charakter polityczny. Irańskie ataki rakietowe i dronowe na statki oraz port w Zjednoczonych Emiratach Arabskich określił jako niewielki ogień zaczepny i ocenił, że Iran „chwyta się brzytwy”.
Równocześnie Irańczycy oskarżyli USA o zaatakowanie w Cieśnienie Ormuz dwóch cywilnych łodzi płynących z regionu Chasab na wybrzeżu Omanu do wybrzeży Iranu. Według informacji relacjonowanej przez Al Mayadeen, w wyniku amerykańskiego ataki zginęło pięciu cywilów.
Kresy.pl/Reuters































