Siły izraelskie twierdzą, że ustanowiły tzw. „żółtą linię” w południowym Libanie. W regionie Gazy wyznaczenie tego rodzaju linii utworzyło praktyczną strefę śmierci dla Palestyńczyków.
Wojsko izraelskie poinformowało w oświadczeniu wydanym w sobotę, że w ciągu ostatnich 24 godzin jego siły „działające na południe od Żółtej Linii w południowym Libanie zidentyfikowały terrorystów, którzy naruszyli porozumienia o zawieszeniu broni i zbliżyli się do sił od północy Żółtej Linii w sposób stanowiący bezpośrednie zagrożenie” – zacytowała Al Jazeera.
Ogłoszone w czwartek przez prezydenta USA porozumienie rozejmowe z jednej strony zabrania Izraelowi prawo do „działań ofensywnych” przeciwko jakimkolwiek celom w Libanie, ale zarazem uprawnia go „do podjęcia wszelkich niezbędnych środków samoobrony w dowolnym momencie przed planowanymi, nieuchronnymi lub trwającymi atakami”. W praktyce po porozumieniu rozejmowym z listopada 2024 roku Izraelczycy z dużą regularnością nadal prowadzili ataki rakietowo-dronowe na Liban i okupowali co najmniej pięć punktów jego terytorium.
Sam Donald Trump również kategorycznie wyznaczył Izraelowi “zakaz” atakowania Libanu w swoim wpisie na portalach społecznościowych. Zarazem nowe porozumienie rozejmowe przyznało mu prawa do okupowania pasa terytorium sąsiada o szerokości 10 kilometrów. Po raz pierwszym jednak Izraelczycy użyli określenia “żółta linia” dla określenie zasięgu tej “strefy buforowej”.
“Żółta linia” została oficjalnie wpisana do październikowego porozumienia rozejmowego dla Strefy Gazy. Wyznacza ona obszary na peryferiach Strefy Gazy, gdzie nadal stacjonują izraelskie oddziały i po wkroczeniu do której Palestyńczycy “rutynowo” są natychmiast ostrzeliwani, jak zauważa Al Jazeera. Przez taki działania już po podpisaniu zawieszenie broni w Strefie Gazy zginęły już co najmniej 773 osoby, a ponad 2 tys. zostało rannych od początku „zawieszenia broni”.
Korespondent Al Jazeery donosi, że w strefie okupacyjnej na południu Libanu Izraelczycy kontynuują wyburzanie domów i całych wiosek. Izraelska artyleria ostrzelała w sobotę Bajt Lajf, Kantarę i Tulinę.
„Zawieszenie broni oznacza całkowite zaprzestanie wszelkich działań wojennych. Ponieważ nie ufamy temu wrogowi, bojownicy ruchu oporu pozostaną na polu walki z rękami na spuście i odpowiednio zareagują na naruszenia” – ogłosił w sobotę w telewizyjnym wystąpieniu przywódca Hezbollahu, Naim Kasim.
Za nieodzowny kolejny etap pokoju uznał pełne wycofanie się wojsk izraelskich z Libanu oraz możliwość powrotu dla wszystkich mieszkańców tego regionu, a w dalszej kolejności jego odbudowa z pomocą państw arabskich.
aljazeera.com/kresy.pl






























