Instytucje Unii Europejskiej – Komisja Europejska, Parlament Europejski i Rada UE – wprowadziły zakaz wykorzystywania generowanych przez sztuczną inteligencję obrazów i filmów w oficjalnej komunikacji. Celem decyzji jest ochrona wiarygodności przekazu oraz budowanie zaufania obywateli do instytucji unijnych w czasach rosnącej liczby deepfake’ów i dezinformacji – poinformowali w środę urzędnicy w rozmowie z Politico.
Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier podkreślił, że materiały wizualne udostępniane dziennikarzom i wykorzystywane w celach informacyjnych nie mogą zawierać treści generowanych przez AI. „Autentyczność pozostaje priorytetem” – oświadczył, dodając, że celem jest „budowanie zaufania obywateli”. Dopuszczalne jest jedynie wspomagające wykorzystanie narzędzi AI, na przykład do poprawy jakości istniejących nagrań lub zdjęć, ale nie do tworzenia całkowicie syntetycznych materiałów.
Czytaj też:
- Polska stara się o gigafabrykę AI za 3 mld euro. „Moc obliczeniowa to nowa ropa naftowa”
- Open AI: rosyjskie służby wykorzystywały ChatGPT do operacji propagandowych
Decyzja dotyczy przede wszystkim zespołów prasowych i komunikacyjnych trzech głównych instytucji unijnych. Parlament Europejski opracował dodatkowo własne wytyczne w sprawie narzędzi generatywnej AI, kładąc nacisk na ostrożność wobec związanych z nimi zagrożeń.
W przeciwieństwie do podejścia UE, w Stanach Zjednoczonych prezydent Donald Trump wielokrotnie publikował materiały generowane przez sztuczną inteligencję. Podobne przykłady pojawiają się także wśród europejskich polityków – zarówno w celach informacyjnych, jak i w ramach sporów politycznych.
Eksperci oceniają decyzję różnie. Alexandru Voica, szef działu polityki w firmie Synthesia, uważa, że UE słusznie skupia się na ryzyku manipulacji: „Instytucje zastanawiają się przede wszystkim, czy treść może zostać uznana za wprowadzającą w błąd, czy fałszuje rzeczywistość i czy można zapewnić przejrzystość oraz rozliczalność”. Jednocześnie podkreśla, że w dzisiejszej przestrzeni informacyjnej szybkość reakcji ma kluczowe znaczenie.
Zastrzeżenia zgłaszają także inni specjaliści. Renout Van Zandycke z agencji komunikacyjnej Exposure ostrzega: „Ryzyko, że deepfake’i podważą zaufanie, nie powinno paraliżować działań i zmuszać do bezczynności”. Podobny pogląd wyraził doradca OECD Walter Pasquarelli, stwierdzając, że „odpowiedzialne korzystanie jest lepsze od całkowitej abstynencji”.
Część ekspertów zwraca uwagę na potencjalne negatywne skutki zakazu – może on ograniczyć zdolność instytucji do szybkiego reagowania w dynamicznym środowisku medialnym oraz zmniejszyć możliwości edukowania społeczeństwa w zakresie rozpoznawania treści syntetycznych.
Kresy.pl/Politico





























