Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow stwierdził, że jeśli Waszyngton i Tel Awiw usiłowały wywołać w Iranie rebelię przeciwko jego władzom, to napastnicy uzyskali odwrotny wynik.
„Jedno pozostaje teraz jasne: każde takie działanie prowadzi do jeszcze większego zjednoczenia narodu irańskiego wokół jego przywódców” – powiedział dziennikarzowi serwisu informacyjnego „Wiesti” Pawłowi Zarubinowi Pieskow, odnosząc się do zbrojnych uderzeń USA i Izraela na Iran.
„Dlatego nie sądzę, aby ktokolwiek przy zdrowych zmysłach odważył się przewidywać, jak rozwinie się sytuacja. Ale jasne jest, że nic dobrego się nie dzieje” – powiedział Pieskow, którego telewizyjny wywiad zacytowała agencja informacyjna Interfax. Jednocześnie podkreślił, iż „niestety wojna ma tendencję do rozszerzania swoich granic”. Rzecznik Kremla stwierdził, że nie dostrzegł jeszcze żadnych sygnałów zmierzania wojny do końca, politycznego rozwiązania konfliktu.
Protesty jakie wybuchły w Iranie pod koniec zeszłego roku i które przerodziły się w zamieszki w styczniu, były wspierane politycznie przez USA, a być może także operacyjnie przez ich służby specjalnej i specsłużby Izraela. Tak komunikował izraelski Mosad. Trump sugerował wówczas, że może interweniować w Iranie.
Zrobił to zbrojnie dopiero 28 lutego, gdy protesty na ulicach irańskich miast już wygasły. W pierwszych wypowiedziach Trumpa po rozpoczęciu wojny wybrzmiało między innymi hasło obalenia jego władz.
Jednak w Iranie nie doszło do większych wystąpień antyrządowych. Władze były natomiast w stanie zorganizować wielotysięczne manifestacje przeciw napastnikom.
interfax.ru/kresy.pl






























