Były dowódca estońskiej armii  alarmuje, że Rosja produkuje 400 Shahedów dziennie i 3 mln pocisków artyleryjskich rocznie. „Nie chodzi o to, że Rosja potrzebuje czasu na regenerację i dopiero uderzy. Ona jest gotowa już teraz” — ocenia.

Rosja nie potrzebuje dwóch czy trzech lat, by odzyskać zdolność do grożenia państwom NATO — przekonuje w opublikowanej w piątek rozmowie z Wirtualną Polską gen. Martin Herem, były dowódca Estońskich Sił Obronnych. Jak zaznacza, kluczowe nie jest to, kiedy Moskwa się odbuduje, lecz kiedy zakończy najbardziej intensywną fazę wojny na Ukrainie.

„Nie chodzi o to, że Rosja potrzebuje czasu na regenerację i dopiero uderzy. Ona jest gotowa już teraz” — ocenia estoński generał. Jego zdaniem okno bezpieczeństwa dla Europy może być znacznie krótsze, niż zakłada wielu zachodnich analityków.

Herem podkreśla, że Rosja już dziś prowadzi produkcję wojenną na ogromną skalę. „Rosjanie produkują 400 Shahedów dziennie, mają ich pewnie 16 tysięcy w magazynach. Do tego 3 miliony pocisków artyleryjskich rocznie z własnych fabryk, plus kolejne 1,5 miliona z Korei Północnej” — mówi.

W ocenie generała Moskwa nie musi planować pełnoskalowej ofensywy na stolice regionu. Znacznie bardziej realny może być ograniczony atak na fragment terytorium państwa NATO, który miałby wywołać polityczny szok i chaos. „Ich najbliższym celem może nie być okupacja Warszawy czy Tallina. Wystarczy zająć na przykład niewielki kawałek terytorium Łotwy czy Estonii na miesiąc, wywołać ciężkie starcia i się wycofać” — wskazuje.

Były dowódca estońskiej armii krytykuje też dominujące w NATO hasło „obrony każdego cala” terytorium. Jego zdaniem taki sposób myślenia może okazać się zgubny. „Obrona każdego cala to iluzja” — podkreśla. Jak tłumaczy, skuteczna obrona nie polega na trzymaniu każdej linii za wszelką cenę, lecz na zadaniu przeciwnikowi strat, które złamią jego zdolność do dalszej walki. „W bitwie nie możesz stanąć na kresce i przysiąc, że nie cofniesz się o krok. To nie odwaga, to głupota” — dodaje.

Herem uważa, że odstraszanie Rosji musi opierać się nie tylko na deklaracjach, ale na realnej zdolności zadania przeciwnikowi druzgocących strat. „Musimy być gotowi zniszczyć rosyjskie jednostki ofensywne i wspierające do poziomu 70 proc. strat — w ciągu dwóch tygodni” — zaznacza.

Przeczytaj: WSJ: ćwiczenia NATO w Estonii obnażyły braki w przygotowaniu do wojny dronowej

Generał bardzo krytycznie mówi również o stanie przygotowania armii NATO do wojny dronowej. Przywołuje ćwiczenia w Estonii, podczas których ukraińscy operatorzy bezzałogowców obnażyli słabość wojsk sojuszniczych. „To było zawstydzające” — ocenia. Jak relacjonuje, mimo świadomości zagrożenia część żołnierzy „nawet nie spoglądała w górę”.

W jego opinii Zachód zbyt wolno wyciąga wnioski z doświadczeń Ukrainy i za bardzo wierzy w kosztowne, efektowne rozwiązania technologiczne. „Cały ten high-tech jest nic niewart, jeśli nie jest połączony z ładunkiem wybuchowym” — mówi Herem. Dodaje, że na współczesnym polu walki liczą się nie tylko zaawansowane systemy, ale również proste, masowe i skuteczne środki rażenia.

Generał zwraca też uwagę na problem zbyt sztywnego myślenia proceduralnego w części państw NATO. Jego zdaniem wojna hybrydowa i sabotaż wymagają natychmiastowej reakcji, a nie długiego oczekiwania na formalne decyzje polityczne. „My nie czekamy na zgodę, bo wiemy, że w prawdziwej wojnie ta chwila wahania może nas kosztować wszystko” — podkreśla.

Zobacz: Estonia rozważa wsparcie Amerykanów w Cieśninie Ormuz, ale marynarka ma ograniczone możliwości

Czytaj także: Rosyjski myśliwiec naruszył przestrzeń powietrzną Estonii

wiadomosci.wp.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności