Rząd talibów twierdzi, że na skutek pakistańskiego ataku na kabulskie centrum leczenie osób uzależnionych od narkotyków zginąć mogło nawet 400 ludzi.
Do ataku doszło w poniedziałek wieczorem. Zastępca głównego rzecznika rządu Islamskiego Emiratu Afganistanu, Hamdullah Fitrat podał właśnie taką liczbę, jak przytoczyła miejscowa agencja informacyjna TOLO News. Nagrania z miejsca zdarzenia ukazuje poważne zniszczenia budynku, który, według Fitrata, mógł przyjmować na terapię do 2 tys. pacjentów.
Władze Pakistanu zaprzeczyły tymczasem, że jego siły zbrojne dokonały jakiegokolwiek uderzenia na jakikolwiek obiekt służby zdrowia. Attaullah Tarar, minister informacji tego kraju twierdził, że jego siły zbrojne przeprowadziły „precyzyjne ataki powietrzne” wymierzone w „instalacje wojskowe i infrastrukturę wspierającą terrorystów” w Kabulu i wschodniej prowincji Nangarhar.
Omid Stanigzaj, 31-letni ochroniarz kliniki, powiedział agencji AFP, że przed atakiem słyszał patrolujące powietrze odrzutowce. „Wokół nas były oddziały wojskowe [talibów]. Kiedy te jednostki ostrzelały samolot, zrzucił on bomby i wybuchł pożar” – przytoczyła jego wypowiedź Al Jazeera.
Do bombarodwania doszło kilka godzin po tym, jak afgańscy urzędnicy poinformowali, że obie strony ostrzeliwały się wzdłuż granicy afgańsko-pakistańskiej, w wyniku czego zginęły cztery osoby.
To kolejny przyjaw faktycznej wojny jak trwa od ponad trzech tygodni między Pakistanem a nieuznawanym Islamskim Emiratem Afganistanu.
Już w październiku zeszłego roku doszło do kilkudniowej wymiany ciosów między sąsiadującymi państwami. Jednak działania zbrojne rozpoczęte przez Pakistan w lutym przekroczyły rozmiary tamtej eskalacji.
27 lutego Pakistan ogłosił otwartą wojnę z Afganistanem. Powodem jest oskarżenie talibskiego rządu w Kabulu o udzielanie schronienia i wspieranie bojowników Tehrik-i-Taliban Pakistan (TTP)
tolonews.com/dw.com/aljazeera.com/kresy.pl































