Pakistan zadeklarował, że w razie potrzeby przyjdzie Arabii Saudyjskiej z pomocą. Pakistan i Arabia Saudyjska podpisały w zeszłym roku pakt o wzajemnej obronie, ponadto Rijad wspiera dostawy ropy do Islamabadu w czasie kryzysu. „Jeśli Teheran zmusi Pakistan do wyboru między Iranem a Arabią Saudyjską, wybór niewątpliwie padnie na Saudyjczyków”.
W środę rzecznik pakistańskiego premiera Shehbaza Sharifa Mosharraf Zaidi oświadczył, że Islamabad przyjdzie Rijadowi z pomocą, jeśli zajdzie taka potrzeba: „Nie ma wątpliwości, że możemy to zrobić, na pewno to zrobimy”. „Oba kraje, jeszcze przed zawarciem umowy obronnej, zawsze działały w oparciu o zasadę wzajemnego wspierania się” — powiedział rzecznik.
Konflikt wywołał wzrost napięcia w całym regionie oraz presję na Pakistan, który od lat utrzymuje strategiczne relacje zarówno z Arabią Saudyjską, jak i z Iranem.
Od września ubiegłego roku Pakistan i Arabia Saudyjska są związane formalnym porozumieniem o wzajemnej obronie. Dokument podpisany 17 września 2025 roku w Rijadzie przez następcę tronu Mohammeda bin Salmana, premiera Shehbaza Sharifa i szefa armii Asima Munira przewiduje, że agresja na jedno z państw będzie traktowana jako agresja na oba. Pakt ten stał się najważniejszym formalnym zobowiązaniem obronnym Pakistanu od dziesięcioleci.
Islamabad od dawna utrzymuje ścisłe więzi wojskowe z Rijadem. Szacuje się, że w Arabii Saudyjskiej stacjonuje od 1500 do 2000 pakistańskich żołnierzy. Dodatkowo Arabia Saudyjska wspiera dostawy ropy i oleju napędowego do Pakistanu, co ma szczególne znaczenie w czasie wzrostu światowych cen paliw.
Równolegle pakistańskie władze próbują ograniczyć ryzyko dalszej eskalacji. „Prawdziwe pytanie brzmi, co robi Pakistan, aby mieć pewność, że sytuacja nie zajdzie tak daleko, że którykolwiek z jego najbliższych partnerów uwikła się w konflikt, który mógłby potencjalnie podważyć stabilność i dobrobyt w regionie” — powiedział Zaidi. Islamabad postawił więc obok deklaracji lojalności wobec Rijadu także na intensywną dyplomację.
Po wybuchu wojny Pakistan potępił ataki USA i Izraela, w których 28 lutego zginął najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei, określając je jako „nieuzasadnione”. W ciągu kilku godzin Islamabad potępił również irańskie ataki odwetowe na państwa Zatoki Perskiej, nazywając je „rażącymi naruszeniami suwerenności”.
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Ishaq Dar uruchomił następnie, jak sam to określił, „komunikację wahadłową” między Teheranem a Rijadem. 3 marca ujawnił, że przypomniał irańskiemu ministrowi spraw zagranicznych Abbasowi Araghchi o zobowiązaniach obronnych Pakistanu wobec Arabii Saudyjskiej. „Mamy pakt obronny z Arabią Saudyjską i cały świat o tym wie” — powiedział minister spraw zagranicznych Pakistanu Ishaq Dar. „Powiedziałem irańskim przywódcom, żeby zadbali o nasz pakt z Arabią Saudyjską” — dodał minister.
Analitycy wskazują, że Pakistan znalazł się w położeniu wyjątkowo trudnym. Z jednej strony związany jest układem z Arabią Saudyjską i nie chce utracić wiarygodności wobec swojego najważniejszego partnera w Zatoce. Z drugiej strony graniczy z Iranem na odcinku 900 km, utrzymuje z Teheranem wymianę handlową i ma żywotny interes w utrzymaniu stabilności po swojej zachodniej stronie.
Pakistan jest też uwikłany we własny konflikt, w lutym państwo to ogłosiło otwartą wojnę z Afganistanem. Powodem jest oskarżenie Islamabadu wobec talibskiego rządu w Kabulu o udzielanie schronienia i wspieranie bojowników Tehrik-i-Taliban Pakistan (TTP) – pakistańskiej grupy terrorystycznej powiązanej z afgańskimi talibami. Według Pakistanu korzysta z baz i schronienia po afgańskiej stronie granicy. Afganistan (rządzony przez talibów od 2021 roku) zaprzecza tym oskarżeniom i twierdzi, że nie kontroluje w pełni wszystkich grup, ale odmawia zdecydowanego rozbrojenia TTP, by nie osłabić własnej koalicji wewnętrznej.
TTP od momentu powstania w 2007 roku otwarcie deklaruje, że chce obalić wybrany rząd Pakistanu i zastąpić go państwem opartym na własnej, radykalnej interpretacji prawa szariatu
Dodatkowym ograniczeniem dla władz w Islamabadzie pozostaje sytuacja wewnętrzna. Po zamachu na Chameneiego w Pakistanie wybuchły protesty, w których zginęły 23 osoby. W Gilgit-Baltistanie rozlokowano armię i wprowadzono trzydniową godzinę policyjną. Niepokój napędzała przede wszystkim społeczność szyicka, stanowiąca według szacunków 15–20 proc. z 250 mln mieszkańców kraju.
Ryzyko potęguje obecność Brygady Zainabiyoun, pakistańskiej szyickiej milicji szkolonej, finansowanej i dowodzonej przez irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Choć Pakistan formalnie zakazał działalności tej grupy w 2024 roku, wielu analityków uważa, że jej sieci nie zostały skutecznie rozbite. Amir Rana z Pak Institute of Peace Studies ostrzegł, że w razie pogłębienia konfliktu skutki dla Pakistanu będą dotkliwe. „Iran ma znaczący wpływ na organizacje szyickie w Pakistanie” — powiedział Rana. „Do tego dochodzi Beludżystan, który i tak jest regionem o wysokiej niestabilności. Jeśli dojdzie do konfrontacji, konsekwencje dla Pakistanu będą dotkliwe” — dodał.
W ocenie części analityków najbardziej realnym wariantem wsparcia dla Arabii Saudyjskiej byłaby pomoc o charakterze obronnym, zwłaszcza w dziedzinie obrony powietrznej. Rana ocenił, że właśnie w tej sferze Pakistan mógłby realnie wesprzeć Rijad, choć oznaczałoby to wejście w konflikt po stronie saudyjskiej. Podobnie uważa Alghashian. „Mogliby pomóc w stworzeniu większego potencjału obrony powietrznej” — powiedział. „To jest namacalne, ma charakter obronny i leży w interesie Pakistanu, aby Arabia Saudyjska stała się bardziej stabilna i zamożna” — dodał.
Na razie Islamabad pozostaje przy dyplomacji i ostrożnym balansowaniu między dwoma ważnymi partnerami. Stawka jest jednak bardzo wysoka. Miliony pakistańskich pracowników mieszkają w państwach Zatoki Perskiej, a przekazy pieniężne z regionu są kluczowym źródłem walut dla gospodarki, która wciąż odczuwa skutki kryzysu płatniczego. Dłuższa wojna w Zatoce oznaczałaby dla Pakistanu wzrost cen energii, dodatkową presję fiskalną i ryzyko ponownego rozlania się konfliktu wyznaniowego w kraju.
Kresy.pl/Al Jazeera/Arab News






























