Włochy ogłosiły, że tymczasowo wycofają cały personel z bazy wojskowej w półautonomicznym regionie kurdyjskim na północy Iraku po tym, jak baza ta padła ofiarą ataku dronów.
W nocy w Irbilu, w irackim Kurdystanie, drony uderzyły w bazę lotniczą Camp Singara, co przyspieszyło wycofanie włoskich żołnierzy z Iraku. Na terenie bazy stacjonowało około 300 żołnierzy, w tym personel NATO. Zniszczeniu uległy restauracja i dwa pojazdy, ale nikt nie został ranny.
Po ataku do Rzymu wróciło 102 włoskich żołnierzy, a około 40 przeniesiono do Jordanii. Cały ruch objął 141 żołnierzy stacjonujących w miejscu uderzenia i zamknął wcześniej rozpoczęty proces odwrotu z bazy.
Czytaj: Reuters: Syryjscy Kurdowie ostrzegają Kurdów z Iranu przed współpracą z USA
W środę, po ataku na Camp Singara, minister obrony Włoch Guido Crosetto potwierdził, że celem był obiekt wykorzystywany przez siły koalicyjne działające pod amerykańskim dowództwem przeciw ISIS i szkolące kurdyjskie siły Peshmergów. „Absolutnie tak. To baza NATO w ramach operacji Inherent Resolve, więc jest to również baza amerykańska”.
Crosetto zaznaczył, że odwrót rozpoczął się przed uderzeniem i był wcześniej przygotowany. „Z tej misji udało nam się już sprowadzić z powrotem 102 osoby, a około 40 przenieśliśmy do Jordanii” — dodał minister.
W tym samym czasie w Rzymie minister spraw zagranicznych Antonio Tajani wskazał, że pochodzenie drona nie zostało jednoznacznie ustalone, ale odpowiedzialność mogła spoczywać na proirańskiej milicji działającej w Iraku.
Po ataku premier Włoch Giorgia Meloni wyraziła wsparcie dla personelu wojskowego – „Wyrażam solidarność i bliskość z naszymi żołnierzami, którym nic się nie stało po ataku”.
Po ataku prezydent Regionu Kurdystanu Nechirvan Barzani rozmawiał z Antonio Tajanim. W oświadczeniu Prezydium Regionu Kurdystanu podkreślono odpowiedzialność władz irackich za bezpieczeństwo misji zagranicznych i sił koalicyjnych – „Rząd Iraku musi wypełnić swój obowiązek ochrony wysłanników dyplomatycznych i sił koalicyjnych oraz nie pozwalać, aby nielegalne grupy zagrażały bezpieczeństwu i interesom kraju”.
Iran kontynuuje uderzenia w iracki Kurdystan, który jest wrogo nastawiono do Teheranu. Region ten również wspiera Partię Pracujących Kurdystanu, irańską grupę separatystyczną. Na początku konfliktu pojawiły się informacje o lądowej ofensywie irackich Kurdów na Teheran, ale później kurdyjscy przywódcy odrzucili te twierdzenia. To nie pierwszy raz, gdy Iran atakuje Kurdów w Iraku. 4 marca informowaliśmy, że irańskie rakiety trafiły bazę bojowników Partii Wolności Kurdystanu (PAK).
Na początku marca prezydent USA Donald Trump zachęcił Kurdów do podjęcia działań zbrojnych przeciwko władzom w Teheranie, jednak później wycofał się ze swoich słów.
Kilka dni przed rozpoczęciem amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem, kurdyjskie ugrupowania ogłosiły konsolidację sił.
Kresy.pl/Daily Mail































