Po śmierci uczniów w ataku na szkołę podstawową w Iranie, Chiny ogłosiły pomoc humanitarną dla rodzin ofiar. Chińskie Towarzystwo Czerwonego Krzyża przekaże 200 tys. dolarów irańskiemu Czerwonemu Półksiężycowi. Chińskie MSZ oświadczyło, że atak stanowił poważne naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego.
13 marca chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło, że Towarzystwo Czerwonego Krzyża z tego kraju przekaże 200 tys. dolarów w ramach doraźnej pomocy humanitarnej Irańskiemu Towarzystwu Czerwonego Półksiężyca. Środki mają zostać przeznaczone na pomoc dla rodziców uczniów, którzy zginęli 28 lutego, gdy izraelsko-amerykańskie naloty uderzyły w szkołę dla dziewcząt w Minab podczas zajęć. Według irańskich władz zginęło co najmniej 175 osób, głównie dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Stany Zjednoczone, ani Izrael nie przyznały się do zbombardowania szkoły.
„Chiny składają głębokie kondolencje w związku ze śmiercią uczniów w niedawnym ataku na irańską szkołę podstawową i składają szczere wyrazy współczucia ich rodzinom” — powiedział rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Guo Jiakun.
W tym samym wystąpieniu rzecznik odniósł się do charakteru samego ataku. „Ataki na szkoły i dzieci stanowią poważne naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego i godzą w podstawowe zasady ludzkiego sumienia i moralności” — stwierdził Guo Jiakun. „Chiny są gotowe nadal udzielać Iranowi niezbędnej pomocy w duchu humanitarnym, aby wesprzeć naród irański w tym trudnym czasie” — dodał rzecznik.
Śledztwa wskazują na winę USA
Irańska półoficjalna agencja Mehr opublikowała nagranie, które później zweryfikowano, pokazujące uderzenie pocisku manewrującego Tomahawk w bazę irańskiej marynarki wojennej w Minabie położoną w pobliżu szkoły. Tego typu pociskami dysponują w tej wojnie wyłącznie Stany Zjednoczone, a amerykańskie Dowództwo Centralne potwierdziło, że 28 lutego z okrętów USA odpalono pociski Tomahawk.
Analiza zdjęć satelitarnych, nagrań i relacji świadków doprowadziła część amerykańskich mediów do wniosku, że szkoła została w znacznym stopniu zniszczona w wyniku precyzyjnego uderzenia, do którego doszło w tym samym czasie co atak na pobliską bazę wojskową Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Również ustalenia dziennika „The New York Times” wskazują, że zebrane materiały pokazują na możliwość amerykańskiego uderzenia. Ze źródeł wynika, że atak był skutkiem błędnego wskazania celu.
11 marca w Stanach Zjednoczonych amerykańskie dochodzenie wojskowe ustaliło, że rakieta Tomahawk uderzyła w szkołę w wyniku błędu w namierzaniu celu.
7 marca prezydent Donald Trump został zapytany o odpowiedzialność za atak na szkołę: „Nie. W mojej ocenie i na podstawie tego, co widziałem, zrobił to Iran”. Następnie dodał: „Uważamy, że dokonał tego Iran, ponieważ, jak wiadomo, oni są bardzo niedokładni w używaniu swojej amunicji”.
Głos zabrał także sekretarz obrony USA Pete Hegseth: „Jedyną stroną atakującą ludność cywilną jest Iran”. Zaznaczył jednocześnie, że Pentagon prowadzi dochodzenie w sprawie ataku na szkołę.
Zdarzenie skomentował inny prominentny trumpista, działacz zaplecza Partii Republikańskiej Matt Schlapp. Uzasadnił śmierć ponad stu irańskich uczennic tłumaczeniem, że inaczej musiałyby żyć w „barbarzyńskim, nierównoprawnym społeczeństwie”.
„Wiemy, że gdyby Stany Zjednoczone i Izrael nie zaatakowały kraju, który nie stanowi dla nich poważnego zagrożenia – Izrael ma setki sztuk broni jądrowej, Ameryka tysiące – te dziewczynki żyłyby” – mówił Beinart. Schlapp nagle wtrącił się. „Żyłyby w burce” – powiedział Schlapp, dodając, że „to… barbarzyńskie społeczeństwo”.
Izrael zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi w ataku oraz jakiejkolwiek wiedzy na jego temat.
Kresy.pl/Al Jazeera/Xinhua
































