Prezydent USA Donald Trump zaprzeczył, aby Stany Zjednoczone odpowiadały za atak na szkołę podstawową dla dziewcząt w południowym Iranie, w którym według irańskich władz zginęło co najmniej 175 osób. Według ustaleń „The New York Times” budynek został trafiony uderzeniem w czasie amerykańskich nalotów na pobliską bazę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zaprzeczył, że amerykańskie siły przeprowadziły atak na szkołę podstawową dla dziewcząt w południowym Iranie. Według irańskich władz w wyniku uderzenia z 28 lutego zginęło co najmniej 175 osób, w tym wiele dzieci.
Trump odniósł się do sprawy w sobotę podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu Air Force One. Zapytany, czy za atakiem stoją siły USA, odpowiedział: „Nie. Moim zdaniem, na podstawie tego, co widziałem, zrobił to Iran”.
Stojący obok prezydenta sekretarz obrony Pete Hegseth poinformował, że sprawa jest wciąż analizowana przez amerykańskie władze. „Prowadzimy dochodzenie w sprawie tego ataku” – powiedział. Dodał jednak: „Jedyną stroną, która atakuje cywilów, jest Iran”.
Trump ponownie powtórzył swoją ocenę po tej wypowiedzi. „Zrobił to Iran” – stwierdził.
Stanowisko prezydenta różni się od wcześniejszych komunikatów Białego Domu. W środę rzeczniczka administracji Karoline Leavitt zapytana o sprawę powiedziała: „Nie wiemy o tym”, dodając, że „Departament Wojny prowadzi dochodzenie w tej sprawie”.
Jednocześnie według ustaleń dziennika „The New York Times” zebrane materiały wskazują na możliwość amerykańskiego uderzenia. Analiza obejmuje zdjęcia satelitarne, nagrania wideo oraz materiały publikowane w mediach społecznościowych.
Z przedstawionych danych wynika, że budynek szkoły został poważnie uszkodzony w wyniku uderzenia, które nastąpiło w tym samym czasie co ataki na pobliską bazę morską należącą do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Oficjalne komunikaty informowały wcześniej, że siły USA prowadziły naloty na cele morskie w rejonie Cieśniny Ormuz, gdzie znajduje się ta baza.
Ustalenie dokładnego przebiegu zdarzeń utrudnia brak fragmentów użytej broni oraz ograniczony dostęp do miejsca ataku dla niezależnych dziennikarzy.
Prominentny trumpista, działacz zaplecza Partii Republikańskiej Matt Schlapp skomentował śmierć ponad stu irańskich uczennic tłumaczeniem, że inaczej musiałyby żyć w “barbarzyńskim, nierównoprawnym społeczeństwie”.
Jak podał portal “The New Republic” Schlapp wziął udział w dyskusji poświęconej wojnie z Iranem zorganizowanej przez kanał Piers Morgan Uncensored. W czasie dyskusji jeden z jej uczestników, dziennikarz Peter Beinart poruszył kwestię zbombardowania szkoły podstawowej dla dziewcząt w mieście Minab, gdzie zginęło 175 osób, w większości dzieci.
W czasie dyskusji pojawiła się wersja, iż to pocisk irańskiej obrony spadł na szkołę, choć środki masowego przekazu podają powszechnie, że placówka edukacyjna została zbombardowana przez napastników, najprawdopodobniej właśnie Amerykanów, jako podkreślił “The New York Times”.
„Wiemy, że gdyby Stany Zjednoczone i Izrael nie zaatakowały kraju, który nie stanowi dla nich poważnego zagrożenia – Izrael ma setki sztuk broni jądrowej, Ameryka tysiące – te dziewczynki żyłyby” – mówił Beinart. Schlapp nagle wtrącił się. „Żyłyby w burce” – powiedział Schlapp, dodając, że „to… barbarzyńskie społeczeństwo”.
Prowadzący wyraził zaskoczenie takim postawieniem sprawy ale Schlapp kontynuował – “To hipokryzja twierdzić, że te ataki zaszkodziły kobietom i dzieciom, skoro te kobiety i dzieci, młode dziewczyny, o których pan wspomina,… żyją w barbarzyńskim, nierównoprawnym społeczeństwie, nosząc burki, bez możliwości podejmowania decyzji zawodowych”.
„Więc po prostu je zabić?” – zapytał prominentnego trumpistę uczestniczący w dyskusji Cenk Uygur. „Nie, ja tego też nie mówię” – odparł Schlapp, w wymianie zdać, która obiegła już środki masowego przekazu. “To jest właśnie to, co powiedziałeś” – zareagował Uygur.
Kresy.pl/POLITICO/The New York Times
































