Sekretarz stanu USA Marco Rubio zasugerował, że jego kraj uderzył na Iran pod wpływem Izraela, który szykował się do samodzielnego rozpoczęcia wojny.
Uwagi takie zostały wygłoszone w czasie poniedziałkowej rozmowy szefa amerykańskiej dyplomacji z dziennikarzami w Waszyngtonie. „Wiedzieliśmy, że dojdzie do izraelskiej akcji” – powiedział Rubio po spotkaniu z czołowymi politykami Kongresu. „Wiedzieliśmy, że doprowadzi to do ataku na siły amerykańskie i wiedzieliśmy, że jeśli nie zareagujemy prewencyjnie, zanim rozpoczną te ataki, poniesiemy większe straty” – kontynuował sekretarz stanu.
Rubio: I’ve been asked: why now? One reason why is it was abundantly clear that if Iran came under attack by anyone, the United States or Israel or anyone, they were going to respond and respond against the United States.
If we stood and waited for that attack to come first,… pic.twitter.com/M0j26OX8dw
— Acyn (@Acyn) March 2, 2026
Zdecydowanie istniało bezpośrednie zagrożenie” – tłumaczył Rubio – „A bezpośrednie zagrożenie polegało na tym, że wiedzieliśmy, iż jeśli Iran zostanie zaatakowany – a wierzyliśmy, że tak się stanie – natychmiast zaatakują nas”.
Sekretarz stanu powiedział też reporterom w poniedziałek, że atak na Iran musiał nastąpić, ponieważ Teheran gromadził rakiety i drony, których mógłby użyć do ochrony swojego programu nuklearnego i zdobycia bomby atomowej.
W sobotę rano USA i Izrael rozpoczęły zbrojny atak na Iran. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Atak został przeprowadzony także na bazę proirańskiej milicji w Iraku.
Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. Giną też irańscy cywile.
Łącznie, w ciagu pierwszych dwóch dni USA i Izrael miały przeprowadzić na Iran ponad 2 tys. uderzeń. Irański Czerwony Półksiężyc oszacował w poniedziałek liczbę ofiar śmiertelnych na co najmniej 555. Organizacja oszacowała też, że amerykańskie bądź izraelskie pociski spadły na ponad 130 miast i wsi w Iranie
Iran wyłonił już Tymczasową Radę Przywódczą jako przejściową władzę zwierzchnią kraju. Jeden z jej członków wezwał w poniedziałek do kontynuowania oporu.
Poważniejsza jest także odpowiedź Iranu, który wystrzelił rakiety nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze.
Jak poinformowaliśmy już na naszym portalu, tankowiec o nazwie Skylight, pływający pod banderą Republiki Palau, został zaatakowany w niedzielę w cieśninie Ormuz. Na statku wybuchł duży pożar.
Nie wiadomo kto zaatakował tankowiec. Jednak uderzenie nastąpiło po deklaracji irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej o blokadzie cieśniny Ormuz. Deklaracja ta była nadawana w sobotę do wszystkich jednostek znajdujących się w cieśninie, choć potem była dementowana przez irańską dyplomację.
Podmioty zajmujące się transportem morskim już informują o wstrzymaniu rejsów w regionie.
W Arabii Saudyjskiej celem stała się rafineria ropy naftowej. Katar po uderzeniach irańskich dronów ogłosił w poniedziałek wstrzymanie produkcji LNG, co już spowodowało skok jego cen na światowych rynkach.
Zarówno prezydent USA Donald Trump, jak i premier Izraela Binjamin Netanjahu ogłosili, że celem wojny jest zmiana władz Iranu. Trump przyznał, że może ona potrwać dłużej niż pięć tygodni.
aljazeera.com/kresy.pl





























