Bezrobocie w Niemczech osiągnęło najwyższy styczniowy poziom od ponad dekady. W tle rośnie także deficyt finansów publicznych.
W styczniu w Niemczech liczba bezrobotnych wzrosła do 3,085 mln – to najwyższy poziom dla tego miesiąca od 2014 r. Stopa bezrobocia zwiększyła się do 6,6 proc., co pogłębiło napięcia na rynku pracy. Wśród osób bez zatrudnienia znalazło się 41,5 tys. Polaków, którzy wskazują na trudności w kontaktach z urzędami oraz długi czas oczekiwania na obsługę.
Na początku roku osoby z udokumentowanym, rocznym stażem pracy w Niemczech i zwolnione z zatrudnienia mogły przez 12 miesięcy otrzymywać zasiłek dla bezrobotnych w wysokości 60–67 proc. średniego wynagrodzenia brutto z ostatnich 12 miesięcy. Po tym okresie, jeśli nie znalazły pracy, przechodziły na tzw. zasiłek obywatelski, który w najbliższym czasie ma zostać zastąpiony nowym świadczeniem.
Paweł, Polak, który niedawno stracił pracę, nie krył frustracji. „Jestem tak zły na Niemcy, że nie chce mi się nawet kiwnąć palcem. Mam ochotę ciągnąć zapomogę do śmierci – powiedział radiu Deutsche Welle. Z kolei Kamil, pozostający bez pracy przez sześć miesięcy, podkreślał obawy związane z procedurami. ”Urzędy nie mają współczucia. Zostałem zwolniony nagle, podczas chorobowego. Mam dwójkę dzieci i kredyt. Bałem się, że nie dostanę zasiłku na czas, bo w urzędzie trzeba dosyłać dokumenty i cierpliwie czekać” – relacjonował.
W styczniu liczba bezrobotnych była o 177 tys. wyższa niż w grudniu 2025 r. i o 92 tys. większa niż rok wcześniej. Jednocześnie liczba nowych ofert pozostawała ograniczona. Do urzędów zgłoszono 598 tys. wolnych miejsc pracy – o 34 tys. mniej niż przed rokiem – co utrudniało szybki powrót na rynek pracy.
Prezes Federalnej Agencji Pracy Andrea Nahles oceniła, że dynamika zatrudnienia pozostaje niewielka. Jak wskazała, na początku roku bezrobocie wyraźnie wzrosło z przyczyn sezonowych, ponownie przekraczając poziom trzech milionów. Warto przypomnieć, że granica ta została przekroczona także w sierpniu 2025 roku, podczas gdy wcześniej przez ponad dekadę liczba bezrobotnych utrzymywała się poniżej tego poziomu.
W tle sytuacji na rynku pracy pojawia się kwestia kondycji finansów publicznych Niemiec. Deficyt sektora publicznego – obejmującego rząd federalny, kraje związkowe, gminy i system ubezpieczeń społecznych – wyniósł 119,1 mld euro, czyli 2,7 proc. PKB. To więcej niż wstępnie szacowane 2,4 proc., choć nadal poniżej limitu 3 proc. przewidzianego w unijnym Pakcie Stabilności i Wzrostu. Największą część deficytu wygenerował rząd federalny, podczas gdy kraje związkowe w znacznym stopniu ograniczyły zadłużenie.
Podobnie złe wieści na rynku pracy słychać również w Polsce. Na koniec stycznia stopa bezrobocia rejestrowanego w naszym kraju wyniosła 6 proc., a w urzędach pracy zarejestrowanych było 934,1 tys. osób. W tym samym czasie liczba zakładów zgłaszających zwolnienia grupowe sięgnęła 164.
Kresy.pl/Deutsche Welle/Do Rzeczy
































