Obecność ambasadora Niemiec Miguela Bergera podczas sejmowej debaty nad ustawą wdrażającą program SAFE wywołała krytyczne komentarze części polityków. Europoseł Konfederacji Anna Bryłka wskazała, że rolą ambasadora nie jest wpływanie na polski proces legislacyjny.
W piątek przed południem Sejm uchwalił ustawę wdrażającą unijny program SAFE, który zakłada udzielanie państwom członkowskim niskooprocentowanych pożyczek na inwestycje w obronność. Mechanizm ma umożliwić szybkie finansowanie zakupów sprzętu wojskowego, przede wszystkim u europejskich producentów. Łączna pula środków przewidzianych w programie wynosi 150 miliardów euro, z czego Polska ma otrzymać około 43,7 miliarda euro, co czyni ją największym beneficjentem inicjatywy.
Dzień wcześniej, w czwartek, w Sejmie trwały obrady poświęcone tej ustawie. Ich przebieg obserwował ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger, który poinformował o tym fakcie w mediach społecznościowych. W opublikowanym wpisie podkreślił znaczenie programu SAFE dla wzmocnienia europejskiego potencjału obronnego oraz zwrócił uwagę, że kontrowersje wokół inicjatywy są zaskakujące, biorąc pod uwagę skalę środków przewidzianych dla Polski. „Przyglądałem się sejmowej debacie dotyczącej SAFE. Kontrowersje wokół tego wartego 150 miliardów euro programu są zaskakujące, zwłaszcza że Polska ma otrzymać z niego lwią część – aż 44 miliardy euro. SAFE ma służyć wzmocnieniu europejskiego potencjału obronnego. W obliczu zagrożenia ze strony Rosji nie ma czasu do stracenia” – napisał.
Wpis ambasadora wywołał krytyczne reakcje części polskich polityków. Europoseł Konfederacji Anna Bryłka oceniła, że „Polska nie jest niemieckim landem, a rolą ambasadora nie jest wywieranie wpływu na polskich posłów i mieszanie się do polskiego prawodawstwa”. Dodała również, że jeśli niemiecki dyplomata nie rozumie tych zasad, „powinien wrócić do Niemiec”.
Polska nie jest niemieckim landem, a rolą ambasadora nie jest wywieranie wpływu na polskich posłów i mieszanie się do polskiego prawodawstwa. Jeśli Pan @Amb_Berger tego nie rozumie, powinien wrócić do Niemiec. https://t.co/Uj2xBl76yl
— Anna Bryłka (@annabrylka) February 13, 2026
Do sprawy odniósł się również rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek. „Symboliczne! Niemiecki ambasador pilnuje w polskim parlamencie, jak przebiega proces legislacyjny ustawy wdrażającej niemiecki kaganiec pn. SAFE… Panie ambasadorze, skoro program SAFE jest taki wspaniały, to dlaczego Pana kraj nie zdecydował się z niego skorzystać?” – napisał.
Na ten wpis odpowiedział ambasador Miguel Berger. „Panie Bochenek, ponieważ Niemcy mają rating AAA i dzięki temu mogą uzyskać tańsze finansowanie. Jednak ponieważ chcemy wspierać szybki rozwój zdolności obronnych w Europie, zgodziliśmy się – pod przewodnictwem Polski – wnieść wkład i współfinansować utworzenie SAFE” – napisał dyplomata.
Rafał Bochenek ponownie zabrał głos, odnosząc się do odpowiedzi ambasadora. „Szanowny Panie Ambasadorze, dziękujemy za hojną, długoterminową linię kredytową… Wolałbym, aby Niemcy zapłaciły reparacje za całe zło i wszystkie szkody, jakie wyrządziły mojemu krajowi. Wówczas nasza ocena również byłaby lepsza. Wciąż czekamy na reparacje” – napisał rzecznik PiS.
Dear Ambassador, thank you for your generous, long-term credit line …
I would prefer Germany to pay reparations for all the evil and damage you did to my country.
Following that our rating would be better too.
We are still waiting for reparations. https://t.co/fqONL9R1zj— Rafał Bochenek (@RafalBochenek) February 13, 2026
Kresy.pl





























