Na polski rynek w coraz większym stopniu trafia stal z Niemiec, oferowana po cenach niższych od krajowych. Producenci z Polski wskazują, że przy obecnych kosztach energii nie są w stanie skutecznie konkurować i domagają się szybkich działań osłonowych.
Import stali z Niemiec coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność na polskim rynku, osłabiając pozycję krajowych producentów. Hutnicy, którzy liczyli na poprawę sytuacji po wprowadzeniu unijnego mechanizmu CBAM, sygnalizują, że wysokie ceny energii uniemożliwiają im rywalizację cenową z zagranicznymi dostawcami.
Jak informuje środowy „Puls Biznesu”, po miesiącach stagnacji producenci stali spodziewali się wzrostu sprzedaży i cen dzięki objęciu importu energochłonnych wyrobów dodatkowymi opłatami. Rzeczywistość okazała się jednak inna, a tańsza stal zza Odry szybko znalazła odbiorców w Polsce. Główną barierą konkurencyjności pozostają koszty energii elektrycznej.
Według dziennika niemieccy dostawcy oferują polskim klientom znacznie tańsze wyroby stalowe, przede wszystkim pręty żebrowane oraz blachy gorącowalcowane, powszechnie stosowane w budownictwie. Skala importu tych produktów w ostatnich tygodniach wyraźnie wzrosła.
„W styczniu na nasz rynek trafiło z Niemiec około 40 tys. prętów żebrowanych, znacznie tańszych niż krajowe” – powiedział „Pulsowi Biznesu” Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru. Zaznaczył, że wolumen ten był około dwukrotnie większy niż wcześniejszy napływ podobnych produktów z Ukrainy.
Jak wskazano, w styczniu cena prętów żebrowanych produkowanych w Polsce wynosiła około 2,65 tys. zł za tonę, podczas gdy wyroby niemieckie oferowano po około 2,4 tys. zł za tonę. Podobne różnice dotyczą blach – krajowe kosztują około 800 euro za tonę, natomiast produkty z Niemiec są tańsze o 30–40 euro, czyli o około 5 proc. Na początku roku dysproporcja była jeszcze większa.
Hutnicy obawiają się, że dalsze nasilenie konkurencji importowej może doprowadzić do pogorszenia sytuacji finansowej zakładów jeszcze przed wprowadzeniem zapowiadanych mechanizmów wsparcia. Od miesięcy postulują wprowadzenie maksymalnej ceny energii na poziomie 250 zł za MWh, podczas gdy ceny rynkowe często są znacznie wyższe i nie spadają poniżej 100 euro za MWh. Nad rozwiązaniami w tym zakresie pracuje obecnie Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
W ubiegłym roku wskazywaliśmy, że polski rynek stali mierzy się z gwałtownym wzrostem importu wyrobów z Ukrainy. Branża hutnicza alarmowała o zagrożeniu dla krajowej produkcji i apelowała do rządu o działania ochronne. Tylko w pierwszych pięciu miesiącach 2025 roku import stali z Ukrainy do Polski osiągnął już 583 tys. ton.
W polskie hutnictwo uderzyła także niedawna decyzja władz Ukrainy o wprowadzeniu zerowych kontyngentów na eksport złomu stalowego. Ministerstwo Rozwoju i Technologii ostrzegało przed wzrostem kosztów, spadkiem konkurencyjności i ryzykiem redukcji produkcji, domagając się pilnej reakcji Komisji Europejskiej.
pb.pl / Kresy.pl































