Mer rejonu trockiego, który w zeszłym roku formalnie zlikwidował dwie polskie szkoły, wysunął koncept, że mogłyby być one reaktywowane w przypadku fundowania ich przez władze centralne.
W piątek mer Andrius Šatevičius zasygnalizował, że odbiera jako “naciski” sugestie ministrów oświaty i spraw zagranicznych Litwy, by jeszcze raz przemyślał swoje decyzje w sprawie degradacji polskich szkół – Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach oraz Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu. Mer rejonu trockiego oświadczył, iż „dyskusja wykroczyła poza granice lokalnej polityki edukacyjnej” i jeśli rząd Litwy chce reaktywacji nauczających po polsku placówek w poparzedniej formie instytucjonalnej to powinien wziąć je na własną odpowiedzialność i finansować je bezpośednio z budżetu Ministerstwa Oświaty Nauki i Sportu.
Samo Ministerstwo odniosło się już do propozycji trockiego mera. “Sieć szkół w rejonie kształtuje samorząd, kierując się kryteriami określonymi przez rząd” – w ten sposób odpowiedziało na pytanie dziennikarki litewskiego nadawcy państwowego LRT, jak podał w piątek portal.
W swoim oświadczeniu resort napisał o “naturalnym” charakterze likwidacji szkół, w których jest zbyt mało dzieci i twierdził, że język nauczania w danej szkole nie odgrywa przy tym żadnej roli. Zarazem podkreślono konieczność konsultowania przez samorządy decyzji o likwidacji szkół z lokalnym społecznościami, dla których placówki te pracują.
Z drugiej strony Ministerstwo przekonywało, że formalna likwidacja podmiotowości szkoły i przekształcenie jej w filię nie niesie praktycznych zmian dla uczniów i ich rodziców. “Po przekształceniu szkoły w filię uczniowie i nauczyciele nadal uczą się i pracują w tych samych pomieszczeniach, według tych samych programów i w tym samym języku nauczania, zmienia się jedynie model zarządzania” – zacytował portal LRT.
W litewskim systemie edukacji występują nie tylko szkoły, dla których organem założycielskim jest samorząd terytorialny, lecz także placówki zakładane bezpośrednio przez ministerstwo. Jednak kolejne rządy Litwy wykorzystywały ten mechanizm nie do tego, by wspierać mniejszości narodowe, w tym największą z nich polską. Ich polityka była odwrotna. Na terenach zamieszkanych przez mniejszości fundowane były rządowe szkoły nauczające w języku litewskim.
W rejonie solecznickim, gdzie Polacy stanowią 78 proc. mieszkańców, a Litwini 11 proc., rząd centralny stworzył trzy ministerialne szkoły z litewskim językiem nauczania – Gimnazjum Tysiąclacia w Solecznikach, Gimnazjum w Turgielach i Szkoła Podstawowa w Koleśnikach. W przypadku szkoły w Solecznikach, rząd zainwestował w nie znaczące środki finansowe, wyposażając ją nawet w basen. Według lokanych działaczy polskich rząd miał na celu maksymalne zwiększenie atrakcyjności szkoły litewskojęzycznej wobec działającego w Solecznikach polskojęzycznego Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego.
Rejon trocki jest specyficzną jednostką administracyjną, złożoną z obszarów należących przed 1939 r. do II Rzeczpospolitej i terenów już przed wojną należących do Republiki Litewskiej. Dlatego w jego wschodniej części Polacy stanowią większą część mieszkańców, na reszcie obszaru rejonu zdecydowanie dominują etniczni Litwini. W efekcie, zgodnie z danymi ostatniego spisu ludności, 8 823 Polaków stanowi 27,53 proc. mieszkańców rejonu. Powoduje to, że Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin nie może zdobyć większości w radzie rejonu. Partia Polaków drugą kadencję jest w niej w opozycji.
W zeszłym roku władze rejonu trockiego formalnie zlikwidowały Szkołę Podstawową im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach oraz Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu służące miejscowym Polakm. Nauczanie jest w tych miejscowościach kontynuowane już tylko w formie filii innych placówek. Jednak rodzice obawiają się całkowitej likwidacji. Powołują się na przykład polskich szkół Świętnikach i Międzyrzeczu tym samym rejonie. Po degradacji tamtejszych placówek do poziomu filii, wkrótce potem całkowicie zlikwidowano nauczanie po polsku w tych miejscowościach rejonu trockiego.
Rodzice dzieci z obu miejscowości przez lata prowadzili walkę o utrzymanie obu szkół urządzając pikiety, apelując do władz w Warszawie i tocząc kosztowny spór z samorządem rejonu trockiego w sądach administracyjnych, które jednak ostatecznie stwerdziły poprawność działań urzędników rejnowych.
W czasie niedawnej wizyty prezydena Polski w Wilnie, rodzice uczniów z Połuknia i Starych Trok urządzili pikietę, by zwrócić uwagę Karola Nawrockiego na swój problem.
lrt.lt/kresy.pl































