Aborcjonistka Gizela Jagielska rozpoczęła pracę w Centrum Narodzin w Lubaniu. Przed placówką odbyła się w sobotę pikieta, a do dyrekcji trafiła petycja.
Gizela Jagielska, lekarka wykonująca aborcje i głosząca proaborcyjne poglądy, podjęła pracę w nowej placówce medycznej na Dolnym Śląsku. Po zakończeniu współpracy ze szpitalem w Oleśnicy dołączyła do zespołu Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Łużyckie Centrum Medyczne w Lubaniu, w tym działającego tam Centrum Narodzin.
W sobotę przed siedzibą szpitala w Lubaniu odbyła się pikieta osób sprzeciwiających się zatrudnieniu Jagielskiej. Protestujący wskazywali, że osoba kojarzona z przeprowadzaniem aborcji nie powinna pracować w placówce zajmującej się położnictwem i ginekologią.
LUBAŃ TERAZ!
Ponad sto osób znowu pod szpitalem. Wszyscy zjednoczeni we wspólnym proteście: nie chcemy tutaj nowego abortorium! Chcemy lekarzy, a nie morderców dzieci!
Precz z aborcją!
Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji właśnie trwa. pic.twitter.com/ECGdy34HKM
— Fundacja Życie i Rodzina (@ratujzycie_pl_) February 7, 2026
Wcześniej Jagielska zakończyła pracę w szpitalu w Oleśnicy. Najpierw złożyła rezygnację z funkcji zastępcy dyrektora do spraw medycznych, a następnie nie doszło do przedłużenia jej kontraktu. Po odejściu z tej placówki znalazła zatrudnienie w Lubaniu.
Podczas pikiety odczytano petycję skierowaną do kierownictwa szpitala, w której domagano się cofnięcia decyzji o jej zatrudnieniu. „Nie chcemy, aby w salach, gdzie na świat mają przychodzić dzieci, dokonywano także brutalnych morderstw na malutkich pacjentach. […] Żądamy, aby w łużyckim centrum medycznym ginekologią i położnictwem zajmowały się wyłącznie osoby, które nie popełniają zbrodni tzw. aborcji” – napisano w dokumencie.
Protestujący zapowiedzieli dalsze działania, jeśli kierownictwo placówki nie odniesie się do zgłoszonych postulatów.
Temat działalności Jagielskiej stał się szeroko komentowany w mediach w ubiegłym roku właśnie za sprawą przeprowadzenia przez nią aborcji poprzez wstrzyknięcie zastrzyku z chlorkiem potasu dziewięciomiesięcznemu dziecku.
Matka dziecka trafiła początkowo do szpitala w Łodzi, gdzie planowano przeprowadzenie cesarskiego cięcia, które było uznawane za najbezpieczniejszą metodę zarówno dla matki, jak i dla dziecka. Po narodzinach, Felkowi oraz jego mamie miałaby zostać zapewniona specjalistyczna pomoc medyczna i terapia.
Jednak pod wpływem namów aktywistów aborcyjnych, matka Felka udała się do Oleśnicy, gdzie znajduje się największy ośrodek aborcyjny w Polsce. Tam, w 37. tygodniu ciąży, dokonano aborcji, wstrzykując Felkowi chlorek potasu do serca, co doprowadziło do jego śmierci. Zgodnie z relacjami Gazety Wyborczej, tego czynu miała dokonać osobiście ówczesna wicedyrektor szpitala, Gizela Jagielska, która w przeszłości publicznie deklarowała swoje doświadczenie w przeprowadzaniu takich zabiegów.
Zobacz: Jagielska ma dość pracy w Polsce. „Nie chcę pracować w szpitalu politycznym”
Czytaj: Aborcjonistka Gizela Jagielska traci pracę w szpitalu w Oleśnicy
radiomaryja.pl / Kresy.pl































