Piotr Bartoszcze. Niewyjaśniona śmierć działacza rolniczej „Solidarności”

7 lutego 1984 roku zaginął Piotr Bartoszcze, działacz opozycji rolniczej i członek Komitetu Założycielskiego NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność Chłopska”.

Tej nocy rozwoził wydawnictwa podziemne. Następnego dnia jego ciało odnaleziono w studzience melioracyjnej na polu w okolicach Inowrocławia. Zwłoki nosiły ślady pobicia i duszenia. Odkrycia dokonał brat Roman Bartoszcze.

Bartoszcze należał do najbardziej aktywnych działaczy niezależnego ruchu chłopskiego. Po wprowadzeniu stanu wojennego był internowany, a po zwolnieniu kontynuował działalność podziemną, m.in. współwydając i kolportując pismo „Żywią i bronią”. Z tego powodu pozostawał pod stałą obserwacją Służby Bezpieczeństwa.

Czytaj też: Znajomy ks. Jerzego Popiełuszki. Tajemnicza śmierć ks. Stanisława Suchowolca

W nocy z 7 na 8 lutego 1984 roku odjechał z domu brata samochodem marki Syrena Bosto. Rano odnaleziono pojazd przewrócony na poboczu kanału Smyrna, z wepchniętą, lecz nie rozbitą tylną szybą. Kilkadziesiąt metrów dalej, w studzience melioracyjnej na zaoranym polu, znaleziono ciało Bartoszcze. Na miejscu ujawniono ślady sugerujące obecność więcej niż jednej osoby oraz tropy wskazujące, że mógł on uciekać.

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było uduszenie. Jednocześnie stwierdzono zmiany chorobowe w obrębie serca oraz obecność 2,26 promila alkoholu we krwi. Otarcia i obrażenia zewnętrzne występowały głównie na głowie i kończynach. Na tej podstawie prokuratura przyjęła wersję, według której Bartoszcze, będąc pod wpływem alkoholu, miał zjechać z drogi, oddalić się z miejsca zdarzenia, wpaść do studzienki melioracyjnej i udusić się w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Śledztwo umorzono w 1984 roku.

Relacje świadków i ustalenia rodziny podważały jednak tę wersję. Nikt z osób, które widziały Bartoszcze feralnej nocy, nie wspominał o spożywaniu przez niego alkoholu. Zwracano uwagę na ślady lakieru na samochodzie oraz fakt, że studzienka była jedyną w okolicy. Roman Bartoszcze wskazywał na tropy trzech różnych osób w miejscu śmierci oraz na to, że ślady brata wyglądały tak, jakby uciekał.

W materiałach analizowanych po latach, m.in. przez IPN, pojawiła się hipoteza, że Bartoszcze mógł zostać obezwładniony i przyduszony, prawdopodobnie w celu zastraszenia lub skompromitowania. Według tej interpretacji sprawcy mogli zakładać, że po odzyskaniu przytomności przeżyje, jednak problemy kardiologiczne, wychłodzenie i stres doprowadziły do zgonu.

W tle sprawy pojawia się także wątek Romana Bartoszcze. Brat Piotra działał na szczeblu ogólnokrajowym rolniczej „Solidarności” i wchodził w skład kierowniczych struktur związku, będąc jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci opozycji chłopskiej. To rodzi przypuszczenia, że rzeczywistym celem działań aparatu bezpieczeństwa mógł być właśnie on. W tym kontekście śmierć Piotra Bartoszcze bywa interpretowana jako próba zastraszenia rodziny i środowiska rolniczej opozycji, a nie przypadkowy incydent.

Po 1989 roku śledztwo wznawiano dwukrotnie. W 2016 roku pion śledczy IPN uznał, że do śmierci Piotra Bartoszcze przyczyniły się osoby trzecie i zakwalifikował czyn jako zabójstwo. Mimo to w 2019 roku postępowanie ponownie umorzono z powodu niewykrycia sprawców. Sprawa śmierci Piotra Bartoszcze pozostaje jedną z niewyjaśnionych zbrodni okresu PRL, obciążającą aparat bezpieczeństwa państwa komunistycznego.

Czytaj też: Gen. Jaruzelski w jednym z ostatnich wywiadów: zabójstwo Popiełuszki było zbrodnią

Kresy.pl / Przystanek Historia

Tagi: ,
forma płatności